Posts Tagged ‘wybory’

Wybory prezydenckie 2015 – I tura

2015-05-06

Oczywiście, że pójdę. Zawsze chodzę.

Oczywiście, że nie będę dopisywał żadnych saren z ajfonem w pysku itp. Jestem dorosły.

Oczywiście, że oddam głos ważny. Inny nie ma sensu a epistolografii na kartkach wyborczych nikt nawet nie zaszczyca w komisjach spojrzeniem (byłem, wiem, sam odkładałem na kupkę „idioci”).

Oczywiście, że zagłosuję na Janusza Palikota. W końcu to już najprawdopodobniej ostatni raz, gdy mogę. 🙂

Na wybieranie większego mniejszego zła jeszcze przyjdzie czas za niecałe pół roku.

L’appello

2014-11-14

Kiedyś tłumaczyłem ciotkom meandry polityki, ale jakoś nigdy nie rozumiały. No to dzisiaj nie będę, wystosuję tylko apel:

Drogie ciotki! Skoro już musicie głosować na faszystów, wybierzcie chociaż młodych i z owłosionymi nogami. Tak, abyście miały jakiś argument jak już będziemy rządkiem do pierdla wędrować.

Tu macie przykład.

EOT

Sondaż pederastyczny

2010-07-04

A jednak kaczyński?

2010-07-02

Wyjątkowo dobra jest ta kampania PiS. Niestety.

Wybory

2010-06-14

Parę osób już mnie zapytało, jakim cudem nie napisałem jeszcze nic o wyborach prezydenckich. W końcu zawsze coś się na takie tematy pojawiało. A ja po prostu nie bardzo wiem, co mam zrobić.

Nie jestem w stanie znieść Napieralskiego w żadnej postaci. Jest to persona, która nigdy nie dostanie mojego głosu, choćby się waliło i paliło. Szmajdzińskiemu może bym i pomógł, ale temu cwaniaczkowi – nie. I w tym momencie sami już rozumiecie, że „Houston, mamy problem”.

Plankton polityczny zwykle mnie interesował, ale już nie tym razem.

Przeczytałem wywiad z Kingą Dunin na Innej Stronie, wskutek czego jestem już całkowicie przekonany, że coś jej poszło nie tak z klepkami w głowie. Są dwie rzeczy w życiu społecznym, których nigdy nie akceptowałem i już na starość nie zaakceptuję: absencji wyborczej oraz świadomego oddawania nieważnego głosu. Do czego Dunin namawia. Tyle, że ja byłem kilkakrotnie członkiem komisji wyborczej i doskonale wiem, co się z takimi głosami dzieje. Lądują na kupce pod kartonikiem „ŚMIECI”, razem z „listami do redakcji”, wierszykami, rysuneczkami i innym gównem. Nikt tego nawet nie czyta, bo w środku nocy wszyscy myślą o jak najszybszym zakończeniu pracy a nie zgłębianiu wypocin bez właściwego krzyżyka w kratce. Szkoda czasu na łażenie do lokalu wyborczego w kwestii takich niedorzecznych „sygnałów obywatelskich”.

Kiedyś Henryka Bochniarz powiedziała świetną rzecz: „nigdy nie jest głosem zmarnowanym pokazanie, w jakiej Polsce chcemy żyć”. Ale wśród kandydatów w obecnych wyborach nie ma nikogo, kto oferowałby Polskę w jakiej chciałbym żyć.

Patrząc na to, co się wokół dzieje widzę wyraźnie, że istnieją tylko dwie opcje. Albo Komorowski wygra w pierwszej turze, albo po drugiej będziemy mieli prezydenta kaczyńskiego. Cały elektorat lewicowy i radiomaryjny, łącznie będzie to jakieś 12-14% głosów, przeniesie się na pisofaszystę. Bo to jest to samo proautorytarne lewactwo, tylko jedno rozmodlone a reszta mniej. Głupie zaś – w całości.

I dlatego, jeżeli nie będzie jakiejś kolejnej bomby, zagłosuję na Komorowskiego. Prawdopodobnie się nie uda i trzeba będzie dalej wprowadzać w życie plan emigracji na początku przyszłego roku. Trudno.

Referendum w sprawie rewolucji

2010-05-07

No dobra, to koniec mojego zaklinania rzeczywistości. Mam co prawda zdolności profetyczne, ale już nie sprawcze niestety. 🙂

Walec systemu większościowego (znanego nad Wisłą z wyborów senatorskich) doprowadził – jak to często już w historii UK bywało – do tego, że 23% głosów na LibDem zaskutkowało jedynie 12% mandatów w House of Parliament. Wynik LibDemu to klęska Clegga, który całą swoją kilkuletnią kampanię oparł na promocji plotkarsko-tabloidowo-pudelkowej i przegrał: zamiast zyskać, stracił 5% mandatów. Gra na jednego lidera nie zadziałała a kandydaci regionalni byli stanowczo zbyt słabi.

Za to Gordon Brown wrzucił w swoim wystąpieniu taką bombę, że wszyscy komentatorzy polityczni zamilkli i omijają ją jak śmierdzące jajo. Otóż stwierdził, że potrzebny jest fundamentalny ruch w systemie wyborczym. Zaproponował referendum w sprawie zmiany systemu większościowego w proporcjonalny. Takie słowa padały już wcześniej, ale przy oczywistych wygranych labourzystów i Torysów przez 35 lat nie trafiały na podatny grunt. Teraz jednak LibDem ostatecznie zdemolował brytyjską scene polityczną. A skoro już mają się tu pojawić rządy koalicyjne, ordynacja proporcjonalna staje się oczywistością.

Polacy spotkają się z ogromnymi utrudnieniami w dostępie do świadczeń publicznych, prawdopodobnie pojawią się kolejne przeszkody w otrzymaniu brytyjskiego obywatelstwa a NHS zacznie robić bokami (choć już teraz służba zdrowia w UK jest gorsza niż nad Wisłą). No i za rok-dwa kolejne wybory, jeśli do referendum ordynacyjnego nie dojdzie.

Koalicja w UK?

2010-05-06

Oglądam ci ja sobie wieczór wyborczy na BBC i nie mogę wyjść z podziwu dla Nicka Clegga, że udało mu się tak ostro namieszać w brytyjskiej polityce. Wygląda na to, że rzeczywiście Brytyjczycy będą mieli tzw. hung parliament co oznacza kompletnie u nich nieznaną (od 35 lat) sytuację, do której w krajach z demokracją proporcjonalną jesteśmy przyzwyczajeni od dawna: koalicję dwóch partii. Rzecz w UK niesłychana.

Exit Polls UK (BBC)

Liczby natomiast są zaskakująco dziwaczne. Otóż z matematyki wyborczej wynika, że jedyną koalicją, która miałaby szanse powodzenia (czyli większość wynosząca co najmniej 326 głosów) jest… konserwatywno-liberalna. Problem w tym, że Liberalni Demokraci mają znacznie bliżej programowo do Labourzystów. W końcu sztandarowym hasłem Clegga jest wyłączenie z opodatkowania dochodów poniżej 10.000 funtów. Z takowego zwolnienia zrezygnowali kilka lat temu… labourzyści. Ale pewnie daliby się łatwo przekonać.

Natomiast koalicja Liberalnych Demokratów z konserwatystami byłaby programowo nonsensowna. Oni nie mają ze sobą nic wspólnego poza chęcią odsunięcia Labourzystów od władzy. Będzie zabawnie. I jeśli te dane się potwierdzą, czekają nas prawie na pewno przyspieszone wybory za rok lub dwa, bo w głowach brytyjskich polityków nie ma miejsca na coś takiego jak „koalicja”, nie wspominając już o „trwałej koalicji”.

Polecam serdecznie pooglądać BBC Online, bo wbrew pozorom od tych wyborów dużo zależy dla Polaków mieszkających na wyspach i chcących tam ostatecznie uciec (drogą tych, którzy dali się na chwilę głupio przekonać, że warto wracać do grajdoła).

Thx

2009-06-08

Tym dziesięciu osobom, które poszły na wybory – serdecznie dziekuję. Tym czterem, które zagłosowały na Magdę – tym bardziej.

To jednak duży luksus psychiczny znaleźć się w górnych dwóch procentach inteligencji, nawet jeśli chodzi o inteligencję na poziomie nadwiślańskim.

Przez kolejny rok będę miał też moralne prawo do wyzywania Polactwa od idiotów, kretynów i czym tam jeszcze słownik slangu zainspiruje. To miłe. 🙂

Kompromitacja TVP, która w wieczór wyborczy zaprezentowała exit polls z 5 miast w kraju (bez Łodzi rzecz jasna, zgodnie z sanacyjnym podejściem do tego miasta, mówiącym, że o Łodzi nie mówimy wcale), które więcej zafałszowywały niż wyjaśniały. I nawet faszyzujące doktorantki zwane nie wiedzieć czemu „profesorami” nie bardzo wiedziały jak tego telewizorni neonaziola nie wytknąć.

No to się napiłyśmy i poszłyśmy spać a rano jak zwykle do kieratu.

Wspominałem już?

2009-06-04

W niedzielę głosuję na Środę

Mówiąc kartą wyborczą, w jakiej Europie chcesz żyć, nigdy nie marnujesz głosu.

Możesz wybrać Europę faszystowską i zaściankową. Your choice.
Możesz wybrać Europę pełną hipokryzji. Your choice.
Możesz postawić na Europę postępu, bezpieczeństwa, bogactwa i tolerancji. It’s your choice too.

Ale jedynym zmarnowanym głosem jest ten nie oddany. I tylko ten.

Fyfiad

2009-06-03

Magdalena ŚrodaPoważne traktowanie równości jest moim podstawowym postulatem. My umiemy pięknie walczyć o wolność, natomiast równość traktujemy po macoszemu.

Homofobia wielu hierarchów Kościoła jest dużo silniejsza niż ta zapisana w katechizmie, w którym czyny homoseksualne są „nieuporządkowane moralnie” a więc mają niższą kwalifikację niż lekki grzech. Tymczasem w samym Kościele – jak można mniemać – jest wielu homoseksualistów, którzy bynajmniej w celibacie nie żyją.

Cejrowski to barbarzyńca, ale jest na takich duże przyzwolenie. Pod względem tolerancji jesteśmy dość barbarzyńskim krajem. Sądzę zresztą, że pan Cejrowski ma mnóstwo kompleksów i leczy je agresją, mową nienawiści.

Homoseksualizm nie jest niczym nadzwyczajnym, to żadna inność. Innymi są raczej ci, którzy mają problem ze zrozumieniem tego. Parady są ważne, bo dla każdej wykluczanej grupy ważna jest widoczność w sferze publicznej.

Parlament staje się coraz mniej reprezentatywny dla całości społeczeństwa. Składa się głównie z białych, katolickich, rozhisteryzowanych mężczyzn.

Pełny tekst wywiadu