Posts Tagged ‘rodzina’

Tatuś czy pedał?

2009-02-14

No właśnie. Ciekawe, co by woleli nasi polscy, katolscy rodzice. Mieć synka-pedała, czy synka-tatusia w wieku 13 lat?

Dad at 13

A swoją drogą może to i lepiej, że rodzice nie wiedzą, co wyczyniają pod ich własnym bokiem bachory. Ja wiem i choć to nie moje – i tak siwieję.

I jeszcze jedna fotka. Po lewej Alfie, czyli szczęśliwy tatuś. Po prawej Chantelle, koszmarek z rodziny Addamsów, który dał dupy wzmiankowanemu Alfiemu. A w środku córeczka, której chłopak najprawdopodobniej prześpi się z mamusią lub tatusiem, bo niby czemu nie, skoro to taka ciudowna rodzinka. 🙂 A propos: Benedykt zapewne też byłby za.
Poniższy obrazek kieruje do artykułu upstrzonego dodatkowymi zdjęciami i uwieńczonego filmem. Chcecie to sobie oglądajcie, mnie już wody odeszły od tej nachalnej propagandy zdrowego i normalnego heteroseksualizmu.

Dad at 13

A tak w ogóle to sobie myślę, że Beatie, pierwszy tatuś w ciąży, to przynajmniej mógł sobie kupić piwo w sklepie przed porodem. 😀

Ku pamięci: Thomas Beatie z córką

2008-07-30

Thomas Beatie

Thomas Beatie

Saturno Contro czyli prawdziwa rodzina

2008-06-23

Z początku można się zastanawiać przez chwilę, po co właściwie „Saturno Contro” powstało. W końcu zarówno fabuła jak i nastrój tego filmu siłą wyciąga z pamięci „On, ona i on”. Dopiero po jakimś czasie zaczyna się rozumieć, że we wcześniejszym chodziło o fabułę a w późniejszym o ludzi – ich charaktery, myśli i uczucia.

Saturno Contro

Po pierwsze: ten film opowiada o śmierci widzianej z perspektywy grona przyjaciół. Buduje to znacznie silniejszy emocjonalnie przekaz niż klasyczne (i w większości nudne) filmy o śmierci mamusi, tatusia, braciszka, kuzyna itepe. Bo w rodzinach to my się urodziliśmy z musu a nie wyboru, nienawidzimy co najmniej połowy swoich krewnych, często w głowach pojawiają się myśli typu „dobrze mu tak” a na pogrzebach chodzą szepty „patrz, co ta flama na siebie włożyła”. Jest to szczególnie częste w przypadku gejów, których cała rodzina nienawidzi do szpiku kości a jedyna różnica polega na tym, że dalsza część – bratowa czy kuzyn – nie powiedzą tego wprost a bliższa – siostra, brat, rodzice – taplają się w mazi przedziwnego miksu miłości i nienawiści. W sumie jednak rodzinki zawsze wychodzą na swoje, rozszarpując majątek zmarłego geja jeszcze zanim jego chłopak zdąży wytrzeć łzy.
To dlatego prawdziwą rodziną gejów są przyjaciele – dokładnie tacy jak ci przedstawieni w „Saturno Contro”. Kobiety i mężczyźni, geje i hetero, ekstrawertyczni i zaschnięci, ci dobrzy i ci źli. Wszyscy oni mają jedną wspólną cechę, której rodziny nie mają: kochają cię dlatego, że chcą, że cię wybrali jako ważny element swojego życia a nie wskutek genetyczno-seksualnego totolotka z rodowym majątkiem w tle.
I to oni zapłaczą naprawdę na twoim pogrzebie, będąc obiektem tekstu ciotki „że też kary na takich zboczeńców nie ma, ten to w piekle się już smaży, kiedy reszta?”.

Saturno Contro

Po drugie: ten film opowiada o zdradzie, a właściwie o romansie dwojga heteryków – znanego z tytułowej roli w „On, ona i on” Stefano Accorsiego oraz kobiety o pospolitej twarzy acz dużym talencie mimicznym Margherity Buy. Mówi o tym, że jeżeli całe życie nie miało się przed drugą połową tajemnic, to trudno jest funkcjonować w skrytości, gdy pojawia się „ta trzecia”. O tym, w jak trudnej sytuacji są przyjaciele z kręgu, którzy muszą jakoś w tej konfliktowej sytuacji funkcjonować, bo zwykle lubią oboje bohaterów tej ateńskiej tragedii, nie jednego z nich. Niestety ten wątek Ozpetkowi nie wyszedł, widać jak na dłoni, że nie umie on pokazywać heteryków i ratują go wyłącznie bon-moty typu:
Mąż: – Nigdy nie mialem przed tobą tajemnic i nie umiem żyć inaczej.
Żona: – Sugerujesz, że powinnam powiedzieć coś w stylu „zatem zamieszkajmy w piątkę: my, ona i nasze dzieci”?

Na marginesie: Accorsi starzeje się szybko i nie najlepiej:

Stefano Accorsi

Po trzecie: ten film opowiada o tym, że twoja prawdziwa rodzina, grono przyjaciół, przezwycięży każdy problem. Nie zapomni, nie zamiecie pod dywan, jak to bywa w rodzinach z krwi. Twoja prawdziwa rodzina przeżyje z tobą twoje nieszczeście, przetrawi problem i oczyszczona, bez złogów historii, zasiądzie z tobą do jednego stołu. Nie będzie tu niedomówień, nie będzie potępienia; będzie patrzyć na ciebie z miłością, bo przecież nikt nie jest idealny i ty też masz prawo do popełniania błędów i odwalania głupstw.
I to jest najbardziej orzeźwiający przekaz „Saturno Contro”.

Ferzan Ozpetek, „Saturno Contro„, AFS Film 2007 (Włochy/Francja/Turcja)