Posts Tagged ‘nazizm’

Faszyzm na Allegro

2010-03-26

Faszyzm na Allegro

Grupa artystyczna Zawleczka

Fundacja Zielone Światło

Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”

Ciekawe, czy skończy się w Europejskim Trybunale Praw Człowieka?

Zajebiste. Ohydne. Wow!

2009-10-15

Zgadzam się z Ottmarem Hörlem, że Niemcy wciąż jeszcze nie rozliczyli się z nazizmem. Starają się o nim zapomnieć, ponieważ w jego budowaniu uczestniczyli praktycznie wszyscy. Te dwa miliony urzędników, dzięki którym nazizm funkcjonował jak dobrze naoliwiona maszyna drukarska, schroniło się za cudownym w swej hipokryzji hasłem „robiłem tylko to, co należało do moich obowiązków”. Tłumaczenie to zupełnie się nie zestarzało: to samo mówią dzisiaj prokuratorzy i policjanci o czasach PiS-u i Ziobry.

Sama instalacja jest dość ohydna, ale – nie da się zaprzeczyć – przykuwa uwagę i wywołuje emocje. O to chodziło. Szokujące jest to, że większość użytych w niej eksponatów została sprzedana już po pięciu godzinach od wernisażu. Celem nie jest bowiem li-tylko pokazanie krasnali lecz także proces dokonywania zakupu takiej figurki, zanoszenia jej do domu i stawiania na honorowym zapewne miejscu w salonie.
A zatem oto krasnale (polskiej zresztą produkcji!), jeszcze w komplecie, w służbie zła:

Ottmar Hörl Dance with The Devil

Ottmar Hörl Dance with The Devil

Ottmar Hörl Dance with The Devil

Ottmar Hörl Dance with The Devil

Ottmar Hörl Dance with The Devil

Ottmar Hörl, „Dance with The Devil”, Straubing 2009

PS. Wszelka zbieżność z parteitagami PiS-u i Radia Maryja jest absolutnie przypadkowa.

PPS. Tylko niech nikt nie wpadnie na pomysł kupowania mi w prezencie takiego krasnala!

Gdy koszmar przerasta

2009-03-16

Są różne sposoby poradzenia sobie z traumą. Na codzień nasze traumy są rzecz jasna najważniejsze, jedyne, obciążające. W rzeczywistości jednak najczęściej są drobne, nudne i nieinteresujące. Egocentryzm, występujący u każdego z nas w formie lżejszej lub cięższej, nie pozwala nam na obiektywne spojrzenie. Tymczasem nasze traumy, nasze nieszczęścia na tle rzeczy, które wydarzają się ludziom naprawdę pokrzywdzonym przez los i koła historii są wręcz objawami szczęścia.

Czasem z potwornymi przeżyciami umysł nie umie sobie poradzić. Próbuje na różne sposoby, z których najbardziej szokujący jest śmiech, ironia i próba oswojenia tragedii jakimiś ogarnialnymi drobiazgami. Niekiedy jedyną formą uratowania swojej konstrukcji psychicznej jest narysowanie komiksu.

MausW XX-wiecznej historii nie było traumy większej niż holokaust. Wynaturzenie faszyzmu, ustroju społecznego z początku dokładnie takiego samego jak inne (rzecz jasna w rozumieniu faszyzmu włoskiego), otrzeźwiło europejskie narody i doprowadziło w konsekwencji do powstania UE, będącej jedynym gwarantem, że zwyrodnienia ludzkiego umysłu ktoś jest w stanie opanować. Ponieważ jednak każda akcja kończy się kontrakcją, w niektórych narodach pojawiają się coraz większe grupy próbujące zanegować przykry fakt, że ludzkość jest zdolna do wszystkiego. Dlatego tak ważne jest przypominanie, do czego zdolny jest twój sąsiad, twoja sąsiadka, kolega z pracy czy szkoły.

Publikacja komiksu „Maus” wywołała wstrząs nie tylko u lewicowców, znacznie ważniejszy jest skutek tej publikacji dla tzw. konserwatystów, grupy społecznej dużej, zwykle bogatej i kompletnie nieprzyswajającej sobie prostej prawdy, że to prawicowość i konserwatyzm doprowadziły do hitleryzmu i holokaustu. Dzisiejsi prawicowcy są nieodrodnymi synami ideologów NSDAP, umieją stosować chwyty erystyczne i retoryczne ukrywające rzeczywisty cel tych idei. „Maus” pokazuje – paradoksalnie – w wyjątkowo ciężkiej formie, czym był nazizm, czym był holokaust. Bezczelnie pokazuje również palcem na tych, którzy zgodnie z zasadą „bierni, mierni ale wierni” wspomagali hitleryzm w realizacji jego planów i zamierzeń.

Przeczytałem kilkanaście recenzji, które pojawiły się w polskim dyskursie publicznym po publikacji pierwszego i drugiego tomu przetłumaczonego „Mausa” i zauważyłem kilka rzeczy, które nie dają mi spokoju.
Po pierwsze, wielu z recenzentów nie było w stanie ogarnąć ogromu emocji zawartych na tych czarno-białych stronach. Nikt, kto „Mausa” przeczytał nie będzie tym zdziwiony.
Po drugie, pojawiła się oczywiście seria publikacji negujących przekaz „Mausa” dotyczący Polaków (przedstawionych w tym komiksie jako świnie). Wyciarali sobie pyski taką na przykład Ireną Sendlerową, która stała się wielką postacią historii dlatego, że zachowała się INACZEJ niż naród, z którego się wywodzi. Stała się zasłoną dymną polskiej hipokryzji i polskiego antysemityzmu.
Po trzecie, tylko dwóch odważyło się zauważyć, że Art Spiegelman odniósł się do hitlerowców (koty) z… szacunkiem. Złe słowo? Otóż nie. Hitlerowcy, mausowskie koty, zostali przedstawieni jako mordercy bez grama hipokryzji. Oni nie udają niczego, reprezentują czystą nienawiść nie ukrywaną za żadnym katoendeckim, paternalistycznym czy nacjonalistycznym bełkotem. Jedynym celem kotów jest zabicie wszystkich myszy (Żydów) i ani przez sekundę tego nie ukrywają. Na tym tle hipokryzja Polaków błyszczy niczym złota dwudziestodolarówka, chociaż w rzeczywistości w trakcie lektury widzimy, że świnie są tylko elementem dodatkowym, fragmentem tła.

„Maus” jest druzgocący. Nie odważę się zajmować fabułą, niezwykłymi zabiegami ilustratorskimi czy recenzowaniem emocji. Ten komiks trzeba przeczytać samodzielnie, w spokoju i ciszy. Po to, aby zrozumieć i zapamiętać coś, czego nie dowiesz się z polskich publikatorów; przetrzebionych autocenzurą wspomnień; upiększonych biografii. Szanse na lekturę są coraz mniejsze – archiwalne egzemplarze znikają na półkach takich chomików jak ja a nikt nigdy nie wyda po raz drugi „Mausa” w wersji polskojęzycznej. Zostanie owinięty mgłą nierealnego wspomnienia, że ktoś kiedyś odważył się coś takiego zaprezentować Polakom. Zostanie zapomniany. Tak jak „Strach”.

Art Spiegelman, „Maus”, t. I-II, tłum. Piotr Bikont, Kraków 2001

Maus przykład

Nazista nie żyje – ale tylko jeden

2008-10-11

Od bardzo, bardzo dawna nie przeczytałem aż tak dobrej wiadomości. Z chwilą śmierci Jorga Haidera Europa stała się trochę przyjemniejszym i odrobinę spokojniejszym miejscem do życia. Oczywiście nie rozwiązuje to narastającego problemu faszyzacji Austrii, kraju, w którym nie było żadnej – nawet tak ograniczonej jak w RFN – denazyfikacji po 1945 roku. To się musiało wcześniej czy później odrodzić, bo ten naród we krwi ma pomysły takie jak Hitler, Haider czy Strache. Śliczne, wyphotoshopowane obrazki słodkich zaśnieżonych Alp to tylko ułuda. Na tyle skuteczna, że przekonuje pół Europy – w tym Polaków, których dziadkowie zginęli w obozach – do pasienia ich własnymi pieniędzmi.
A potem się dziwimy jak to jest, że oni znowu myślą o jedynej słusznej rasie. Kałduny im napchaliśmy, to niby czemu mieliby nie myśleć?

Za wielu musiałoby wymrzeć, żebyśmy mogli przestać się obawiać przyszłości. Problem w tym, że narastające chętki profaszystowskie nie znikną a będą się rozszerzać.

Mało to optymistyczne, ale chyba czas zacząć się przyzwyczajać do myśli, że jesteśmy skazani na życie w niedalekiej przyszłości z nazistami u władzy.

I znowu zostanie tylko ucieczka na Wyspy, które jakimś cudem przez całe wieki uchroniły się przed kretynizmem zarówno własnych obywateli jak i swoich elit władzy. Jak oni to robią? Geny? Izolacjonizm, jak twierdzi Darwin, powinien przecież zadziałać dokładnie odwrotnie…

Różnice cywilizacyjne

2008-05-27

Gdy przylecieliśmy do Londynu, kupiłem jak zwykle Timesa. Na pierwszej stronie informacja o umożliwieniu skorzystania z metody in-vitro także osobom nie związanym prawnie, co zapewne ucieszyło sporą część lesbijek, choć gejom nic szczególnego nie przynosi. Ale zakładam, że jeżeli ktoś chce skorzystać z takiej metody zajścia w ciążę (z ominięciem znanego jeszcze z Queer as Folk sposobu polegającego na bieganiu po mieście z kubeczkiem świeżej spermy), to niech im NHS da zdrowie. Refundacje tego typu zabiegów w niczym nikomu nie szkodzą a innym mogą pomóc.

Innym razem: o pracownicy jednego z urzędów cywilnych, która jako katol w kolorze black m.in. odmówiła prowadzenia uroczystości podpisywania umów partnerskich gejom. Oskarża ona przed sądem swojego byłego pracodawcę o dyskryminację ze względów religijnych i domaga się odszkodowania oraz przywrócenia do pracy. Nie wspomniałem, że została za homofobię z miejsca wywalona na bruk? Oj, przepraszam, ale w Londynie jest to oczywiste. Urząd zamierza bronić się wywlekając wszystkie brudy oskarżającej, która jak się okazało przez rok obrażała swoich kolegów z pracy – gejów i lesbijkę – łamiąc regularnie wewnętrzne regulaminy i brytyjskie prawo.
Bo tak naprawdę wywalono ją za całokształt a nie jedną sprawę z odmową poświadczania papierków.

A gdzie tu bagno medialne? Bo w poniedziałek wylądowałem tutaj i dowiedziałem się, że:
– przeforsowano ostatecznie likwidację tajemnicy bankowej;
– Wałęsa jest agentem (i co to kogo obchodzi?);
– nastoletni Polacy z Warki spuścili wpie*dol Żydowi, który nasłuchał się bzdur o BRAKU polskiego antysemityzmu i – bałwan jeden – przyjechał sobie pozwiedzać w jarmułce i z pejsami.

No to powiedzcie mi teraz, gdzie Rzym a gdzie Krym w temacie zainteresowań medialnych obu narodów oraz poziomów cywilizacyjnych rzeczonych nacji.

Jeszcze a propos Warki. Rozbawiła mnie wypowiedź proboszcza Dobkowskiego, który stwierdził, że „to było ordynarne chamstwo, ale moim zdaniem to nie wynika z antysemityzmu”.
Proszę siadać.

Że kibice to naziści

2008-05-06

Z lekkim obrzydzeniem i zdziwieniem obejrzałem materiał z BBC na temat polskich neonazistów w futbolu.
Z obrzydzeniem, bo chociaż mam świadomość genetycznego rasizmu Polaków, to jednak widywanie jego objawów pozbawia mnie apetytu na śniadanie.
Ze zdziwieniem, ponieważ głównym elementem zarówno tego filmu jak i dyskusji w studio BBC po jego prezentacji jest zaskoczenie uczestników.
Nie wiem, jak bardzo ślepym trzeba być, żeby nie wiedzieć, co wyprawia się w kraju nad Wisłą.

Po obejrzeniu tego filmu w zasadzie nie mam żadnych zarzutów: miał przedstawić sytuację prawdziwą i ona, choć wycinkowa, JEST prawdziwa. Muszę też przyznać, że może szokować, że odsetek neonazistów wśród polskich kibiców wynosi 20%. To jest faktycznie koszmarnie duża liczba dla cywilizowanych krajów.

Ale umówmy się, co w tym zaskakującego dla żyjących w Polsce? Codziennie odruchowo omijamy wielkie połacie miast, w których żyjemy, żeby ocalić swój portfel, zdrowie i życie.

BBC Inside Sport – Poland football Racism special report 07.
by fredFiftyFour

Nawiasem mówiąc zabawny jest sposób w jaki dotarłem do tego filmu. Otóż szukałem informacji o sztuce teatralnej „Pakamera czyli Polacy” Leopolda Tyrmanda. Opublikowano ten tekst tylko raz – w Dialogu z 1961 r. – i potem niestety przepadł. Po odkryciu, że żadne pieniądze nie pozwolą mi zdobyć tego tekstu, który po prostu wsiąkł a starych numerów pisma nikt przecież nie dodrukuje – kliknąłem na któryś przypadkowy link w celach rozrywkowo-wypoczynkowych. I tak trafiłem na notkę na jakimś blogu z filmikiem, który widać powyżej.

Niezbadane są wyroki Googli.

Co widzisz na tym obrazku?

2008-02-29

Pytanie jak w temacie notki. Przyjrzyj się uważnie i pomyśl. Odpowiedź pod spodem (nie przesuń okna przeglądarki za nisko, bo stracisz szansę zabawy).

ONR

Otóż, zgodnie z orzeczeniem Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich, to co widzisz na powyższym obrazku nie jest faszystowskim pozdrowieniem „Heil Hitler”. Jest to historyczny salut rzymski. A to do starożytnego Rzymu odwołuje się organizacja ONR.

Niestety nie podano publicznie nazwiska sędziego (czy też asesora), który wydał taki wyrok. Czyżby bał się, że ktoś mu ogoli głowę, jak to było – rzecz jasna – w zwyczaju Celtów z VIII wieku?

Źródełko