Posts Tagged ‘Metka’

Weekendy

2008-09-30

Nazbierało mi się całe mnóstwo zaległości weekendowych a jakoś nie mogę się zebrać do ich uwiecznienia. Czas odrobić trochę orki na ugorze.

W ostatni piątek mąż poszedł w pizdu w miasto (potem się okazało, że dzieci go nawet do Narragansetu zawlokły) a ja spędziłem spokojny wieczór w towarzystwie autora „Fryne” oraz Teresy. Teresa twardo żądała fragmentów „od której jej się mokro zrobi”, ale jako że „Fryne” jest czytadłem dla kobiet, nie doczekała się. Później dopiero sięgnęliśmy po legendarnego, niepublikowanego „Kochanka Czerwonej Gwiazdy” w ilości egzemplarzy trzech a tam rzecz jasna od wilgotnych fragmentów aż się roi. W związku z powyższym goście tak się wzajemnie podniecili, że wypraszanie ich zajęło mi dobrą godzinę.

W sobotę Prowokacja i nasz klasyczny sobotni obiad. Po drodze zobaczyliśmy radczynię Ewę bez cycków na wierzchu i podpitą Mecię w – ohyda – Soplicowie.
No ja nie wiem, jak można w ogóle wejść do Soplicowa, nie mówiąc już o jedzeniu tam czegokolwiek.

Wieczorem nikomu nic się nie chciało – ja bym najchętniej pospał, dzieci zabrały się za czytanie lektur poważnych (Spacerownik) i mniej poważnych (magazyn Instinct), mąż ubrał się w dresy i poszedł do wyrka z kryminałem o kotach – słowem wszystko było cudownie wspaniałe, gdyby nie fakt, że dziecku młodszemu coś strzeliło do łba i zawlokło nas w środku nocy do FouFou. Tam umieraliśmy przy jakichś drobnych ilościach whisky a po odsiedzeniu przepisowej godzinki w te pędy wróciliśmy do domu.

Niedzieli nie pamiętam jakoś szczególnie, więc zapewne zgodnie z tradycją kłóciliśmy się z mężem. Albo robiliśmy zakupy. Koniec.

No proszę, nawet nie bolało. 🙂