Posts Tagged ‘eurowizja’

I półfinał już dziś!

2010-05-25

Głosujemy na Kristinę i jej piosenkę „Horehronie”.

Napisałem to powyższe na początku i z pogrubieniem bo już tak leniwi jesteście, że czytujecie tylko pierwsze i ostatnie zdanie każdej notki, o!

Start pierwszego półfinału Eurowizji 2010: dzisiaj o 21.00 w TVPiS No 1. Ludziom mieszkającym w Polsce nie wolno głosować na Marcina Mrozińskiego, zatem trzeba wybrać coś innego. Mój drugi uwielbiany za skrajną manieryczność song – Didrika z Norwegii – będzie dopiero na sobotnim finale, zatem problem się rozwiązuje automatycznie.

Poniżej najpierw coś dla wszystkich, potem coś dla fanów a na końcu spoiler , którego nie powinieneś oglądać, jeśli nie chcesz sobie zepsuć przyjemności oglądania ostatecznej wersji półfinałowej.

Miłego słuchania i zakochiwania się w tym urokliwym fragmencie Słowacji.

Dla fanów, ona naprawdę umie śpiewać także na żywo:

I spoiler, druga próba na scenie w Oslo. Tylko dla 200-procentowych fanów, którzy i tak znają już tę piosenkę na wylot i od tyłu. Dźwięk kompletnie odmienny od tego, co usłyszymy z telewizorów. Próby są dla choreografów oraz reżysera obrazu, którzy planują układy, zjazdy, najazdy, zbliżenia, oddalenia itd. Normalnym ludziom takie spojrzenie od kuchni może zepsuć przyjemność oglądania efektu tej pracy. 😉

Reklamy

Świetna Norwegia

2010-02-16

Didrik Solli-Tangen

Zwykle kraj goszczący konkurs Eurowizji nie wygrywa drugi raz. Ba, zapodaje jakiś muzyczny koszmarek zgodny z ideą, żeby „nie było tak samo jak rok wcześniej”.

A tu Norwegowie zrobili psikusa. Piosenka kompletnie inna od Rybaka – fakt – ale powiedzmy sobie szczerze: świetna. Ja w ogóle lubię romans śpiewaków operowych lub musicalowych z popkulturą i po wysłuchaniu kilka razy 23-letniego Didrika Solli-Tangena nadal uważam to za fajne połączenie. No cóż, Mroziński ma przy nim znacznie mniejsze szanse, ale wciąż uważam, że TOP 10 osiągnie.

Przy okazji te wszystkie wyjące i piszczące polskie cycki mogłyby się poduczyć jak się robi hitową balladę. Naprawdę by im nie zaszkodziło.

Didrik Solli-Tangen „My heart is yours”, Melodi Grand Prix 2010

I mała niespodzianka dla eurowizyjnych onanistów, czyli aria „Torna a surriento” zaśpiewana przez Didrika ze skrzypcami… Alexandra Rybaka. Powiem szczerze, że dwa obecnie najgorętsze nazwiska Norwegii wyglądają razem słodko. 🙂

Didrik Solli-Tangen & Alexander Rybak „My heart is yours”, TV-premiere

A nie mówiłem?

2010-02-14

To pisałem ja, Gejowski. Prorok Gejowski.

[Lucy, otwórz wreszcie tego szampana! Korkiem w ścianę, nie w Metkę Boską!]

Przyzwyczajajcie się

2010-02-06

Jose ole!

2010-01-12

Na dobry początek coś dla Teresy, żeby od razu było dobre wejście:

Jose Galisteo przypomniał mi dlaczego i za co kochamy Hiszpanów. Pojawił się chłopak (no, właściwie chłop nie chłopak, bo w tym roku obchodzi 33 urodziny) w jakimś hiszpańskim kolorowym reality show, zajął bodajże szóste miejsce a i tak nikogo innego się nie pamięta. Wydał płytkę z coverami (pierwszy filmik to jeden z nich). Talentu na miarę wielkich nie ma, ale przynajmniej – w przeciwieństwie do Basshuntera – nie zrujnował największego hitu początku lat 90. ubiegłego wieku.

No i rzecz jasna śliczny jest jak marzenie.

Jose Galisteo

Ale ale, ilu znacie gwiazdorów lecących na urodzie, którzy wyglądają bez makijażu i Photoshopa lepiej niż z? Tymczasem on jest jednym z nich:

Jose Galisteo

Teresie do sztambucha dołożę jeszcze jedno:

Jose Galisteo

Jakby się ktoś z was (siadaj, Teresa, siadaj!) już wybierał kupować bilet do Barcelony, muszę go rozczarować. Chłopak ma dobry gust i woli młodość naturalną a nie newyorkerowo-ciuchlandową:

Jose Galisteo

No to już wiemy, za co kochamy Hiszpanów. A za co kochamy Hiszpanię? Nie, wcale nie za małżeństwa gejowskie. Za to, że nie mają problemu z wystawianiem do preselekcji eurowizyjnych takich Apollów jak Jose. Niestety piosenka jest dość okropna…

…ale mimo to trzymam kciuki, bo jeśli przejdzie i jakimś cudem będzie reprezentował Hiszpanię, to zainwestuję w co najmniej pięć SMSów premium.

Po tym drugim rozczarowaniu chwila wspomnień. Cała masa moich czytelników nie wie, jaka piosenka stała się europejskim symbolem 1990 roku. Nie, wcale nie była to jakaś Madonna z „Vogue” (Amerykanką jest i basta, choć u drugiego bohatera notki nagrywała chórki przez spory kawałek czasu). To Nick Kamen i słyszany już dzisiaj w coverze „I Promised Myself”.

Trzeba przyznać: wciąż działa.

Podczas występów na żywo nie bardzo mu szło, choć boski był jak zawsze. Ale tą rączką to może sobie – jak słusznie zauważył jeden z komentatorów – konia zwalić a nie na gitarze zagrać. 😉

W 2004 r. pojawił się recycling tej piosenki. Zawiera w tle takie szwabskie techno, że aż włosy dęba stają (uwierz na słowo, Teresko). No i sto razy za dużo cycków jak na moje oczekiwania. Nie będę zaśmiecał bloga: outside.

PS. Nie męczcie się przy wyszukiwarkach. Nigdy w życiu nie nagrał już ani jednej piosenki, która nadawałaby się do słuchania.

Chiara Siracusa – she’s The One

2009-11-13

Chiara

Właśnie sobie uświadomiłem, że nigdy tu tego nie napisałem, więc piszę teraz: Chiara jest poza wszelką konkurencją (dopóki na Eurowizję nie pojedzie Susan Boyle).

PS. Po kliknięciu na zdjęcie – niespodzianka dla Teresy i zapowiedź horroru dla reszty przyjaciółek.

Disco-polo na Eurowizję!

2009-11-04

Po tym starym, tłustym rympole z ubiegłego roku (jak mu tam było, Machurski?) można było się spodziewać, że w kolejnych eliminacjach do Piosenki dla Europy pojawi się sterta badziewi, których wymyślacze zainteresują się dobrym czasem antenowym. Nikt chyba jednak nie sądził, że do konkursu zostanie zgłoszonych aż tyle Grechut a rebours. Jednym z nich jest koszmarny, autentycznie koszmarny, Marcin Siegieńczuk; który co prawda nie ma ani krzty głosu czy talentu, ale poczucie humoru bliskie Ukraińcom, którzy wybrali kiedyś Wierkę Serduszkę i o mały włos nie wygrali.

Tymczasem tak sobie pomyślałem, że to jest bardzo logiczna propozycja. Eurowizja była fajnym konkursem wtedy, gdy piosenki w jakiś sposób reprezentowały swój kraj. Gdy Serbowie śpiewali po serbsku, Austriacy jodłowali po niemiecku, Hiszpanie flamenkowali po hiszpańsku i tak dalej. W zasadzie już po pierwszych taktach można było od razu załapać, z jakiego kraju jest dany utwór (z małym wyjątkiem Bałkanów, które wszystko robią na jedno kopyto).
A Polacy? No przecież emanacją Polaków nie jest wyjąca Lidia Kopania czy Isis Gee. Polacy, moi drodzy, to prymitywne disco-polo i niedzielna msza na kacu, na której uzyskujemy rozgrzeszenie za te przerypane bez gumy laski w sraczu. A zatem to disco-polo jest muzyką, która najlepiej charakteryzuje kraj nadwiślański.

Przypomnijscie sobie te balladki z ostatnich dwóch lat a potem posłuchajcie Siegieńczuka (tekst!). I powiedzcie z ręką na sersu: kto tu jest bardziej reprezentatywny, hmm?

Tigrita Project

2009-01-23

Nawet nie możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się cieszę. Oczywiście Tigrita Project nie ma kompletnie żadnych szans na reprezentowanie nadwiślan na Eurowizji, jest to muzyka jazzująco-bluesowa, zatem to mniej więcej tak jakby kazać ludziom głosować w wyborach prezydenckich na czarnoskórego pedała na wózku inwalidzkim. Takiego dziwa to oni nawet raz w życiu nie widzieli.
Ale cieszę się niezmiernie, bo dzieki temu tych kilka milionów stonek, które zamiast mózgu mają rozwodniony tańcami w cyrku bełt, będzie musiało posłuchać choć kilka taktów dobrej muzyki, zanim resztki mózgu zadziałają i polecą palcom kliknąć na klawisz „CH+” w pilocie.

Lubię „Mon Chocolate”, choć jest to najbardziej mainstreamowa piosenka w ich repertuarze. W tle słyszycie teraz wielki standard klubów jazzowych (nie tylko gejowskich wbrew pozorom), „Whatever Lola Wants”, znaną z kilku filmów i niezliczonej liczby coverów.

A reszty tych cudownych piosenek możecie posłuchać na ich stronie na MySpace. Wystarczy zgasić światło, wyłączyć telewizor, zamknąć resztę domowników w kiblu lub na ganku i kliknąć na poniższy obrazek (potem zamknąć okienko z moim blogiem, żeby „Lola” nie przeszkadzała). Kwadrans rozkoszy prawie gwarantowany, moi dzielni, młodzi, cudni intelektualiści. 🙂

Tigrita Project

Isis Gee

2008-02-24

Uwielbiam to: A NIE MÓWIŁEM?

i to:

Ludzie nienawidzą mnie dlatego, że ZAWSZE mam rację i nigdy tego nie ukrywam.

Isis Gee

Wymiana sesemesów dla potomności:

Ge: Kto wygrał?
Ego: TVN
Ge: Konkrety poproszę, nie komentarz.
Ego: Isis Gee
Ge: A nie mówiłem?

Bezguście 2008 na start!

2008-02-16

No ja nie wiem, co mnie napadło, żeby przesłuchiwać polskie kandydatki do Eurowizji. 😉