Walnięte feministki?

Mój przyjaciel twierdzi, że wszystkie feministki są walnięte. Doceniając kunszt tego cudownego przykładu stereotypizmu nie do końca podzielałem jego zdanie. Ale gdyby dołożył „feministki-wegetarianki”, podpiszę się pod tym rękami i nogami. Od piątku. Dlaczego? A dlatego:

„To, że jestem feministką, miało wpływ na to, że przestałam jeść mięso. Między zgodą na wykorzystywanie zwierząt a zgodą na wykorzystywanie innych żyjących i czujących istot – w tym kobiet- istnieje kontinuum.”
Anna Dzierzgowska, wiceprezeska zarządu fundacji Feminoteka

Znaczy się – walę kobiety po mordach, bo jadam kurczaki. To w zasadzie kończy dyskusję, prawda? Poziom absurdu sięgnął… no nie wiem, jajników? Trzymajcie je wszystkie ode mnie z daleka, please.

[źródełko: Alicja Bobrowicz & Anita Karwowska „Unikasz glutenu? To już wiadomo, na kogo głosujesz” w: Magazyn Gazety Wyborczej, 21.02.2015 r.]

Reklamy

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s