Archive for Styczeń 2011

Słowo na niedzielę

2011-01-30

Still Queer

Reklamy

Doritos rulez

2011-01-27

Nie znany świat

2011-01-17

Trochę się moje zboczenie gramatyczne krzywi na ten tytuł ze spacją ale co tam. W końcu książka tak została zatytułowana, trzeba się tego trzymać.

Jak wiadomo, po akcji wyprzedaży garażowej u Padłocyckiej stałem się posiadaczem czterech książek, z których na pierwszy ogień poszedł biały kruk – powieść Romanowicza. Biały kruk, bo na Allegro książka ta pojawia się bardzo rzadko, parę razy w roku, przy czym jakoś nigdy nie udało mi się jej ustrzelić. Wyszła w niedużym nakładzie co w powiązaniu z nie najlepszym jej poziomem wszystko chyba wyjaśnia.

Podszedłem do niej raczej jako do rzeczy dokumentalnej niż artystycznej. Bo dokument to uroczy. Po pierwsze: głównym sposobem komunikacji bohaterów są listy. Takie na papierze, długopisem pisane, młodsi czytelnicy mogą nie wiedzieć o co chodzi. Po drugie: jedynym sposobem poznania kogoś był wyjazd na plażę gejowską, pójście do znajomych lub do burdelu (czyli sauny). Anonse w prasie typu „Seksrety” w książce nie występują, choć w chwili jej powstawania chyba już to dziwne pisemko istniało (nadal zresztą istnieje, na wakacjach Metka kupił to cudo w jakimś wiejskim kiosku, czym zapewnił nam salwy śmiechu przez dwa wieczory).

Rdzeń fabularny to dwa nieudane związki dwóch różnych bohaterów (acz znających się nawzajem), okres burdelowo-dziwkarski jednego z nich i potem trochę sztuczny i naciągany happy end. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie długie akapity bezsensownych, manierycznych „przemyśleń bohatera”, będących w rzeczywistości wyjątkowo męczącym wylewem wieloletniego myślenia autora nad swoim dziełem życia. Tak to się mści brak redaktora (nie, przyjaciółka NIE JEST redaktorem – z definicji), który wyciąłby z tej książki co najmniej 50 stron bez żadnej straty treści a wręcz poprawiając jej odbiór. O ile wiem, Romanowicz nie napisał już niczego później. Trochę szkoda, bo pewnie tym razem umiałby już okiełznąć swoje rozlazłe pióro.

Powieść to idealna dla młodych gejów, początkujących albo jeszcze „dziewiczych”. W gruncie rzeczy sporo o całym środowisku się z niej dowiedzą. Znajdą tam seryjnego podrywacza, w którego łapy wcześniej czy później wpadną, otrą się o mniej przyjemny a bardziej kryminogenny fragment naszej rzeczywistości, poczytają też o ciotkach-skrytkach, co to tylko w domu po kryjomu i tak dalej.
Dlatego właśnie utyskuję i narzekam, że tego typu literatury, nawet niezbyt wysokich lotów, w ogóle na rynku nie ma. „Berki” pomijam wyniosłym milczeniem. Skąd te dwudziestaki mają się nauczyć czegoś o życiu jak nie z takich rzeczy? Przecież nie z manierycznych filmideł wprowadzanych na rynek przez Tongariro, która to firma ma niezwykły dar wyszukiwania wszystkiego najgorszego z festiwalu w Toronto. A wbrew pozorom są takie jednostki, których życie nie zaczyna się od umówienia na seks w sraczu. Wiem, bo poznałem.

Jeżeli kiedyś wpadnie wam w rekę „Nie znany świat”, przeczytajcie go sobie. Mimo wszystko warto. Takie „Lubiewo” można docenić literacko dopiero z tego typu podkładem. Trzeba najpierw się pomęczyć nad złą literaturą, żeby zrozumieć tę lepszą. Udowadnia to parę moich rozmów o książce Witkowskiego z ludźmi, którzy zabrali się do niej bez „podkładu” i w związku z tym albo zupełnie jej nie zrozumieli albo znienawidzili do cna. Bez sensu.

Antoni Romanowicz „Nie znany świat”, Oficyna Wydawnicza DELTA, 1992

Abiekt blogiem roku

2011-01-13

Co roku Onet produkuje konkurs na blogi roku w różnych kategoriach. Tym razem w dziale „Polityka i społeczeństwo” startuje m.in. Abiekt. Co zabawne: w czołówce znajduje się obok Janusza Korwina-Mikkego. A zatem moi drodzy bez Waszej pomocy nie uda się zwyciężyć jednego z dyżurnych homofobów kraju.

Głosowanie wymaga wysłania SMS-a w cenie 1,23 zł brutto. Ale za to każdy głos jest bardzo ważny, gdyż Onet wprowadził zasadę JEDEN NUMER – JEDEN RAZ. Czyli ze swojego numeru można zagłosować tylko raz na jeden blog (można też wesprzeć inne, ale to osłabia siłę naszego głosu rzecz jasna). Pieniądze idą na jakiś cel charytatywny, którego nie chciało mi się sprawdzać. 🙂

Wyślij zatem proszę SMS o treści C00054 (to są zera nie litery „o”) na numer 7122. Tylko raz!