Archive for Sierpień 2010

Pytanie tygodnia

2010-08-13

Notka z cyklu „Co ludzie wpisali w Google, że dotarli na tego bloga”.

W tym tygodniu nagroda idzie do:
dlaczego mąż lubi oglądać gejów

Bo to nie mąż, to pedał jest i tyle, droga pani. Widziały gały co brały. 😉

Reklamy

Konwentowy problem

2010-08-09

Mam kolejną nauczkę, że nie należy podejmować decyzji o wyjazdach na konwent za kogokolwiek….

Najpierw zrezygnowała Lucy, bo stwierdziła, że w trakcie polskiego urlopu musi pouprawiać życie małżeńskie z nowym chłopem.

Potem zaplanowaliśmy, że konwent będzie finałem pobytu Dextera w Polandii. Niestety okazało się, że musi natychmiast wyjeżdżać do Anglii, zatem miejsce – tym razem całkowicie już opłacone – znowu się zwolniło.

PrawieŻonaty trzy godziny przed moim telefonem zgodził się zamienić w pracy z kolegą na robocze weekendy.

Arro rzecz jasna nie odbiera telefonów – ale on tak miał od zawsze.

Zapytałbym Radixa, ale on akurat zaczął harówkę w obozie pracy i i tak nie może.

Problem w tym, że jest to JEDNO miejsce a nie dwa i na dokładkę w najlepszym możliwym apartamencie – ze mną, Teresą i Metką Boską. Co oznacza, że kandydat musiałby wykazywać się dużą odpornością fizyczną (taszczenie zwłok do pokoju) i psychiczną (bez komentarza).

Ostatecznie postanowiłem po prostu przedłużyć sobie urlop i tyle. 🙂

Ależ mam ochotę zjeść loda!

2010-08-06

Szczególnie po obejrzeniu poniższego filmiku. Ale takie rzeczy to już po reinkarnacji niestety…

Brońmy krzyża!

2010-08-06

Brońmy krzyża!

Brońmy krzyża!

fot. TVN Warszawa

Szaleństwa poniedziałkowej nocy

2010-08-03

Musze przyznać, że Radix i Wenge wciąż mnie zaskakują niemożebnie. Są chodzącymi dowodami na to, że szaleć można także na trzeźwo, z kluczykami od aut za pazuchą.

Najpierw poszliśmy na czwartego Shreka. Szczerze mówiąc seria już się wypaliła, choć wcale takie najgorsze to to nie było. 3D funkcjonuje tutaj – jak we wszystkich animacjach – bardziej jako wisienka na torcie niż ważny czynnik odbioru. Zresztą wbrew wszelkim zabiegom marketerów wieszczę, że technologia 3D jednak nie zostanie tak łatwo i szybko zaakceptowana, szczególnie w domowych pieleszach. Różnica w gruncie rzeczy niewielka (umrzeć z nudów na Avatarze można również w 2D), bo za pięknym opakowaniem coś musi stać. A zwykle nie stoi.
Bez dalszych dygresji: czwartego Shreka można obejrzeć (albo się na nim – jak Radix – wyspać) ale równie dobrze na ekranie telewizora w dwóch wymiarach.

Następnie pojechaliśmy do FouFou, no bo niby gdzie. I tam porąbało nas już zupełnie. To, że Radix umie śpiewać i fajnie mu to wychodzi – mam udowodnione na filmiku sprzed kilku(nastu) tygodni. Ale gdy wspólnie w tercecie wyliśmy do słabych mikrofonów „Wind of Change”… priceless. Niestety profesjonalizm Wenge znika w try miga, gdy zamiast mówić zaczyna zawodzić. Whatever.

Było uroczo mimo braku grilla, na którego szczerze mówiąc nieco się nastawiłem. W zastępstwie była klasyczna zapiekanka po drodze na autobus nocny – nawiasem mówiąc polubiłem tego rodzaju powroty. Tanio i można poszokować niedoruchanych heterodresiarzy wracających do domów z nosem w kwintę. Z Dexterem u boku – zawsze!

Tak w skrócie

2010-08-02

Na wstępie muszę przyznać, że zakochiwanie się jak pensjonarka w wieku, gdy już jest bliżej niż dalej, to zdarzenie tyleż przyjemne co męczące. To jednak tylko udowadnia, że nad feromonami nie mamy żadnej kontroli a człowiek może zgłupieć w każdym wieku.

Dexter (tak będę nazywał mojego „it’s complicated”, gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego a go zna – niech przejrzy fotosy z serialu pod tym samym tytułem) przewrócił mi życie i plany do góry nogami. I całkiem mi z tym dobrze, o dziwo. 🙂

Obejrzałem film o tych ortodoksyjnych Żydach. Za długi i za nudny. Ale dowiedziałem się całego mnóstwa dziwnych rzeczy, o których nie miałem zielonego pojęcia i już z tego tylko powodu warto się pomęczyć. Ozpetek czeka w kolejce; zresztą w Charlie’em grają go bodajże od trzynastego, jest więc jeszcze trochę czasu.

Byliśmy na imprezie pod Kijowem. Zasnąłem na chwilkę już w okolicach granicy z Białorusią (gdzieś tam mignęła mi chałupa Wenge) a potem bory, lasy, zakręty i w ogóle. Na miejscu do ciężkiej rozpaczy doprowadził mnie widok Wenge połykającej serię trzech wściekłych psów. W końcu z pijanym w trupa wracać nie będę. Na szczęście zawsze można liczyć na Metków, z których jeden zawsze jest trzeźwy i wściekły, więc o północy zrzędzi, że chce jechać. 😉

Podsumowując: było całkiem fajnie, ale moglibyście wszyscy wreszcie sobie wybić z głowy te idiotyczne pomysły imprez po wsiach za granicą – na imprezy to się jeździ w granicach cywilizacji. Rondo Titowa to już maksimum.

Wcześniej były podchody u Teresy, ale to już temat przebrzmiały, więc nie bardzo jest sens się rozpisywać. I tak zresztą w związku z ogólnym zatruciem gastrycznym dotarłem dopiero przed 22, zatem wiele straciłem. Półtoragodzinną randkę z Cezarią na przykład. Niezapomniana Teresa w outficie prosto z River Island Design Forum prezentowała się wyjątkowo i kto nie widział, powinien żałować (filmiki do wglądu u mnie). Potem Jakiś zaczął zrzędzić i narzekać i w efekcie porwał Padłocycką do którejś z nor – nie wiem, czyjej.

W ramach przypomnienia powiedziano mi potem, że macany przeze mnie dwumetrowy wielkolud był mężem pewnej wpływowej damy, której nawet za bardzo nie zapamiętałem, choć ponoć odpychałem ją od niego dosyć intensywnie i wielokrotnie. No cóż.

Potem wyemigrowaliśmy z Dexterem do Arturówka na dni kilka, gdzie spędziliśmy upojne dni w cichym ogrodzie w swoim (zwykle) towarzystwie. Nawiedzili nas Wiedźma z Homofobem a parę dni potem Wenge. Na szybką inspekcję wpadły też Metki, ale to się nie liczy. Reszta cooleżanek się nie załapała i może to i dobrze. Mieliśmy zatem prawdziwe wakacje na wsi (ale z szerokopasmowym Internetem).

Dzisiaj czas powrócić do obowiązków wobec społeczeństwa – w planie Shrek w trzech wymiarach (spodziewam się wszystkiego najgorszego, bo Internet kompletnie milczy recenzyjnie – wygląda na to, że jest to tak złe, że nikomu nie chce się nawet tego dzieła opluwać). I ewentualnie FouFou, no bo przecież trzeba udowodnic, że się jeszcze nie umarło z niewyspania, niejedzenia czy je… innych powodów.