Archive for Maj 2009

Susan Boyle czyli kwadrans uśmiechu

2009-05-29

Nie rozumiem, dlaczego męczyłem się za każdym razem z przeszukiwaniem YouTube, skoro po prostu mogłem wrzucić tu sobie te dwa filmiki i oglądać za każdym razem, gdy będę potrzebował kwadransa uśmiechu.

Susan Boyle: The Beginning

Susan Boyle wins Semi-Final

Susan Boyle Final

——————————————
Updated: May 8th, 2010

Do tej notki wracam najczęściej ze wszystkich w różnych momentach i sytuacjach. I wreszcie pomyślałem sobie, że mogę przecież ją lekko zmienić i dodać jeszcze trzy clipy, które wpasowują się zwykle w mój depresyjny nastrój. A zatem – let’s go back to 2008:

Szczęście w nieszczęściu

2009-05-27

Łódź ma szczęście w nieszczęściu: normalni ludzie mają możliwość zagłosowania na prof. Magdalenę Środę. Z całej listy PdP CentroLewica w kraju Łódź ma najlepszą, najsensowniejszą i… najmilszą kandydatkę.

Zastanawiałem się nawet nad tym, jak można by przeprowadzić akcję „weź kwitek i przyjedź zagłosować do Łodzi”, ale odechciało mi się po lekturze wyników sondy politycznej wśród gejów. Z roku na rok staję się coraz większym homofobem, bo głupoty nienawidzę najbardziej. Chamstwo może być przynajmniej seksowne, głupota jest do Krupy… to znaczy do dupy.

Nawiasem mówiąc, niepewny swoich fluktuujących powoli poglądów, zaliczyłem test Latarnika wyborczego 2009 i upewniłem się, że wszystko jest ze mną OK. 🙂 Co i wam wszystkim polecam, bo to miła zabawa, choć wymaga odrobiny pomyślunku. Klikamy tutaj.

A na koniec urocza w swojej bezpośredniości prof. Środa. Szkoda, że PdP nie ma pieniędzy na spoty telewizyjne, ale może choć trochę pomoże szczęśliwa siódemka?
Cóż, I still dream a dream.

Magdalena Środa

Na co mi to było

2009-05-21

Robienie remontów to najgłupsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić. Przed remontem mieliśmy kuchnię, sracz i łazienkę. Po remoncie będziemy mieli kuchnię, sracz i łazienkę, mój stan przedzawałowy oraz trzydziestotysięczny debet.

Mam nadzieję, że przynajmniej będę chudszy, bo wskutek niedziałającej windy wszystko trzeba wlec schodami. Darwin mnie ocalił mieszkaniem Aktorzycy, w którym przynajmniej mogę się umyć i wyspać. O ile uda mi się zasnąć, bo bezsenne noce stały się normą. Moje zaćmienie umysłowe było na tyle duże, że dopiero trzy dni po wprowadzce zorientowałem się, że mieszkam tuż przy nowej scenie Teatru Nowego, w której byłem na premierze szlifierza Karhana. Może odchamię dzieci w związku z tym.

Plan przewidywał, że roboty potrwają trzy tygodnie. Od razu zwiększyłem planowany czas do czterech. Dzisiaj (stan na godzinę 14:20) już wiem, że potrwa na pewno pięć. & still growing rzecz jasna.

Do tego małżonek miał pierwszą stłuczkę, która wyssała ze mnie resztki zachowanej równowagi psychicznej i zacząłem się zachowywać nieco dziwnie nawet jak na moje powichrowane standardy. Może dzisiejsza randka z Wiedźmą pozwoli mi choć na chwilę zapomnieć o moich problemach, choć nie spodziewam się, że będzie to spotkanie z radością i uśmiechem w tle.

Trzeba przyznać…

2009-05-20

…że szczególnie piękni to my nie byliśmy:

Zaginione ogniwo ludzkiej ewolucji

Głupie cioty

2009-05-10

Fakt, że polskie cioty są głupie, nie jest jakoś szczególnie zaskakujący dla samych ciot. Ale fakt, że ich głupota staje się ciekawym tematem już nawet dla heteryków – zasmuca.