Archive for Kwiecień 2009

Magdalena Środa

2009-04-24

Profesor Środa to niezwykła postać. Niewielu już zostało w Polandii ludzi, którzy potrafią odpowiedzieć mądrze na głupie pytanie (w zasadzie trudno mi przypomnieć sobie – po śmierci Lema i Geremka – chociaż jedno inne nazwisko).

I dlatego łamię swoją niepisaną regułe i umieszczam linka do Rzepy. Chyba warto.

Do Europy na gapę

Magdalena Środa

Świat ciszy – część 1

2009-04-18

Parę dni temu, na skutek oglądania kolejnych odcinków „L Word”, mąż naciągnął mnie na zeznania na okoliczność niesłyszących. Podczas rozmowy na ten temat uświadomiłem sobie, że postać głuchej kochanki Bette jest przedstawiona kompletnie nieprawdziwie. Jest ona bowiem scenariuszowym konglomeratem osoby jak najbardziej słyszącej, tylko udającej głuchą. Z czego to wynika? Z zupełnie innej struktury psychicznej i komunikacyjnej od tzw. normalnych.

Moje osobiste doświadczenia z niesłyszącymi są niewielkie – zdecydowanie więcej na ten temat mógłby powiedzieć Raand, który przed poznaniem swojego aktualnego męża miał gdzieś tak roczny czy dwuletni okres parowania się z głuchymi. Jeżeli jednak nałożę na siebie ścinki wspomnień i wiedzy wynikającej z kina i literatury, coś niecoś mogę powiedzieć.

Głusi komunikują się w sposób kompletnie nie do przyjęcia dla słyszących, szczególnie pełnych hipokryzji na każdym kroku Polaków. Dla głuchego komunikacja nie jest przyjemnością, jest przekazywaniem treści: czego chcę, czego ty chcesz, co mam ochotę zrobić, czego nie. Głusi nie rozumieją ironii erystycznej, nie chwytają żartów słownych. Jeżeli chcesz opowiedzieć dowcip, musi to być żart sytuacyjny i obrazowy – możliwy do zrozumienia przez osobę, która ma wybitnie rozwinięty zmysł postrzegania. Oto przykład błędnego w skutkach zastosowanie codziennej hipokryzji, która objawia się w schemacie podrywania głuchego geja przez geja słyszącego:

Słyszący: – Może poszedłbyś ze mną na kawę?
Głuchy: – Co?
Słyszący: – Chcesz pójść ze mną na kawę?
Głuchy: – Nie.

Jaki jest efekt tej komunikacji? Słyszący uznał, że głuchy nie ma ochoty na podtrzymywanie bliższych kontaktów. Tyle wynika z jego wpojonej od kołyski hipokryzji (w tym przypadku nie jest to słowo zawierające negatywny ładunek emocjonalny). Jest to rzecz jasna błąd, ponieważ głuchy zrozumiał z tej konwersacji (zwykle kartkowo-długopisowej) coś zupełnie innego.
Nie zrozumiał pierwszego pytania, ponieważ było zbyt zagmatwane, nie realizowało prostych zasad przekazu danych: co, kiedy, z kim chcesz zrobić. Dlatego zapytał o co chodzi. Słyszący uprościł pytanie prawie do granic swoich możliwości, ograniczonych murem zasad społecznych pakowanych w niego od dzieciństwa. Głuchy zrozumiał, że słyszący pyta, czy ma on ochotę na kawę. Tymczasem głuchy w tym momencie nie miał ochoty na kawę. Odpowiedział zatem, że nie.

Problem w tym, że słyszący dobudował sobie do tej odmowy cały wielki zamek na piasku (nie podobam mu się, on mnie nie lubi) a komunikat głuchego był prosty jak świński ogonek: nie chciał pić kawy i tyle.

Komunikacja z głuchymi jest mocno obciążająca nerwy słyszącego, gdyż musi on cały czas analizować co właściwie głuchy z konwersacji zrozumiał.

Dla przecietnego Polaka geja poniższy przebieg rozmowy z nowo poznanym chłopakiem byłby nie do przeprowadzenia. Dla głuchego z kolei jest to codzienne i normalne doświadczenie:

Słyszący: – Chcesz iść ze mną na kawę?
Głuchy: – Nie.
Słyszący: – Pójdziesz ze mną do łóżka?
Głuchy: – Tak. Chętnie.
Słyszący: – Jesteś pasywny czy aktywny?
Głuchy: – Jak chcesz.
Słyszący: – Pokochamy się teraz?
Głuchy: – Tak.

Przeprowadzenie tego typu rozmowy pomiędzy dwoma słyszącymi – nawet gejami znajdującymi się w pedalskiej knajpie w Łodzi czy Bydgoszczy – ale nie znającymi się wcześniej jest praktycznie niespotykane. W środowisku głuchych taka wymiana zdań jest zupełnie naturalna i normalna.
– Chcesz się ze mną rżnąć?
– Tak/Nie.
Jeśli nawet odpowiedział, że nie, nie oznacza to, że cię nie lubi ani że nie chce cię więcej widzieć na oczy. Jeżeli popełnisz błąd i zapytasz dlaczego, musisz się spodziewać prostolinijnej, jasnej odpowiedzi.
– Bo jesteś stary, brzydki i gruby.

I on wcale nie chce cię obrazić. Odpowiada jasno i treściwie na zadane pytanie. Czysta, najprostsza w świecie międzyludzka komunikacja, nie zawierająca kłamstwa, wykrętów, katolskich „byłbym był był” i tak dalej. Pure communication. W swej prostocie – cudowne, genialne przeżycie.

(ciąg dalszy być może nastąpi)

PS. Michael, autor powyższego filmiku, nie jest głuchy. Jest tłumaczem języka migowego gdzieś w USA.

Lektura do pomyślenia

2009-04-14

Krótka i on-line’owa:

Kultura okresu III Rzeszy. Poglądy narodowych socjalistów na sztukę.

Mądrzy, śliczni, masakryczni 2

2009-04-14

…nasze dziecię awansowało na seksownego Indianina z chabrową, najmodniejszą z modnych, przepaską. Congratulations. 🙂

Aktualny łódzki ciotoland on-line:

The West

Le Travian est mort, vive le TheWest!

mBank się wali

2009-04-10

Od wczoraj mBank gwałtownie podwyższył oprocentowanie linii kredytowych w mBiznes koncie do 17%, co stawia mBank na dole rankingów oprocentowania kredytów biznesowych. To jeszcze można by ścierpieć, jeżeli limit traktujesz jako poduszkę bezpieczeństwa i rzadko z niej korzystasz. Dodatkowo jednak Od 1 czerwca mBank wprowadza opłatę za niewykorzystany limit kredytowy w zabójczej wysokości 3%. Co to oznacza? Jeżeli nie wykorzystujesz kredytu a masz limit 10.000, wówczas mBank skasuje cię na 300 zł. To już chyba nawet w PKO BP jest taniej.

Co dalej? To oczywiste. Inteligo właśnie podwyższyło oprocentowanie swojego „eMax Plusa” do poziomu 5% przy kwotach do 50 tys. zł – czyli wyżej niż na mBankowym eMax+. Jeżeli w Inteligo utrzymuje się na koncie saldo przekraczające sto złotych, konto jest bezpłatne. Karta płatnicza (płaska Visa Electron) kosztuje złotówkę miesięcznie. Zatem moi drodzy: jak trwoga to do Inteligo.

PS. A przy okazji: pamiętacie ten numer?

Mądrzy, śliczni, masakryczni

2009-04-09

…czyli łódzki ciotoland on-line:

The West

Le Travian est mort, vive le TheWest!

Claudiu Crulic

2009-04-08

Claudiu CrulicPamiętacie jeszcze zmarłego z zagłodzenia Rumuna? Właśnie pojawił się akt oskarżenia wobec trzech osób współwinnych jego śmierci. Postawiono im zarzut „niedopełnienia obowiązków”.
Czym to się skończy? Grzywienką, może jakimś upomnieniem. W końcu Crulic zmarł zgodnie z procedurami.

Dla przypomnienia

Oponowe problemy

2009-04-07

Jedną z najbardziej przeze mnie nielubianych rzeczy jest wydawanie pieniędzy na produkty, które w ogóle nie przynoszą przyjemności. Tak właśnie jest z powtarzającym się co kilka lat problemem opon.

Jesienią musiałem podjąć decyzję jaki opony zimowe włożyć do autka i kompletnie nie miałem pomysłu. W związku z tym uznałem, że skoro całą zimę zamierzamy z mężem przejeździć z prędkością 50-60 km/h i to na dokładkę po mieście, kupimy najtańsze możliwe – byleby dały radę wyjechać z zasypanego parkingu. A zatem postawiliśmy na Frigo 2, które w momencie zakupu były najtańsze (a jednocześnie nie były Kormoranami – szlachectwo zobowiązuje).
Tak głośnych i okropnych opon to ja w życiu nie miałem. Ale służą, jeżdżą, a autko zachowywało się w pryzmach śniegu jak czołg, więc zagryźliśmy zęby i przetrwaliśmy do lata w środku wiosny.

Teraz problem się powtórzył – poprzednie letnie Micheliny poszły do śmieci i coś trzeba było wybrać. Wyśmialiśmy wszystkie kretyńskie pomysły z Bridgestone’ami, Firestone’ami czy Continentalami i innymi tego typu wynalazkami, mającymi za zadanie przede wszystkim przedłużać członka kierowcy-dresika. Bo naturalnie, do czterech tras w roku po gierkówce i codziennym staniu w korkach w mieście, zdecydowanie potrzebujemy wypierdu mamuta. 🙂
No więc stanęło na Nokianach, pierwszych w mojej samochodowej historii. A powód? W testach wychodziło, że mają drogę hamowania na mokrej nawierzchni mniejszą o jakieś 2 metry od Michelinów. A przy tym były nieco tańsze. Zatem trzymam kciuki i czekam jak to się skończy.

Co nie zmienia faktu, że oto pękł kolejny tysiak na rzecz kompletnie nie wpływającą na standard życia. A ja przecież znowu nie mam co na siebie włożyć!

Papieskie kondomy

2009-04-04

Kliknąłem sobie u Abiekta na link i najpierw skręciłem się ze śmiechu a potem rzuciłem się w wir poszukiwań. Za to cudo mógłbym zapłacić nawet i 10 euro od sztuki, tyle, że nigdzie niestety te kondomy nie są sprzedawane on-line.

Photoshop rządzi.

Pope condoms

Ważny link

2009-04-02

Księża w czasach ludobójstwa

————————————————–
Ledwo co wychodzimy na spacer, gdy Innocent nagle zaskakuje mnie:
– Czy to nie z Polski był ten poprzedni papież?

Odpowiadam nieco ucieszony, że tak. (…) jak jeszcze byłem w Polsce, obawiając się, że ktoś mnie w końcu może napaść, jak coś to powołam się na papieża. Zapytam: jak możesz napadać na rodaka poprzedniego papieża, jesteś przecież wierzący? Według Wikipedii Rwanda to kraj w zdecydowanej większości katolicki.

– Jak on się nazywał? – zastanawia się Innocent – Jean Paul…?

– Tak. Jean Paul the Second – udaje mi się chyba dobrze wyrecytować angielskie imię papieża.

– Tak, Jean Paul the Second – powtarza Innocent i cmokając z zakłopotaniem dodaje:
– Ale ludzie go tutaj nienawidzą.

Księża w czasach ludobójstwa
————————————————-

Jeżeli ktoś myśli, że inne odłamy chrześcijańskich pozostałości po kolonizatorach są lepsze – powinien przeczytać jeszcze jeden duży tekst: „Tragedia w Ruandzie i rola w niej chrześcijaństwa”.