Fryne: magiczny świat Grecji

Fryne

Melisa dorobiła się w ciągu wielu lat świadczenia erotycznych usług sporego majątku, dając tym dobry przykład innym heterom. Chociaż jej wdzięki dawno już przywiędły, mogła nie obawiać się nędzy ni poniewierki. Oprócz przybytku w samych Atenach miała także piękną willę na przedmieściach Pireusu, blisko morza, lecz z dala od portowego zgiełku. Mające uczestniczyć w uczcie kobiety zjechały się tamże późnym popołudniem, niektórym bowiem sporo czasu zajmowało upiększanie się i tworzenie wymyślnych fryzur. Nie muszę chyba dodawać, że w tej sytuacji przybyłam na miejsce jako jedna z pierwszych. W końcu, kiedy zjawiły się już wszystkie odświętnie wystrojone przyjaciółki, byłyśmy gotowe do zabawy.
(…)

– Przyprowadź kiedyś do mnie swego Adonisa, a będziemy ucztować we troje! Słusznie rozpieszczasz tego prześlicznego Menefrona. Młodzieniec nie dość, że urodziwy i ciągle gładki na licu, to jeszcze wziął spadek po bogatym ojcu, który zginął pod Cheroneą… Mnie zaś złośliwy Eros podsyła tylko samych grubawych i kosmatych dziadków po czterdziestce. Naprawdę, mam tego dosyć! Dlaczego ateńscy ojcowie rodzin nie mogą częściej ginąć na wojnie?!

Wszystkie wokół śmiały się z koleżanki, która miała niewielu klientów, gdyż jej poważny, nieco posępny typ urody, pociągła twarz i wielkie, smutne oczy, przywodzące raczej na myśl Herę niż Panią Cypryjską, odstraszały złotych ateńskich młodzieńców. Słuchając tych wynurzeń, uświadomiłam sobie kolejny raz, że z wyjątkiem pierwszego miłosnego doznania, ja także dotychczas miałam do czynienia wyłącznie z mocno dojrzałymi panami. Bez wątpienia dawali mi poczucie bezpieczeństwa, ale wygasał w nich powoli ten wspaniały żar młodości, jakiego miałam okazji zaznać tylko raz w życiu. Chowałam wspomnienie o Tamarisie w głębi serca, jak skąpiec skrywający najcenniejszy klejnot na dnie kufra. Zdobyłam się w tym momencie na szczerość przed samą sobą i pomyślałam, że wcale nie miałabym nic przeciwko silnemu i słodkiemu zarazem uściskowi muskularnych ramion jakiegoś gorącego efeba, pod warunkiem naturalnie, że byłby odpowiednio majętny. Nawet największa namiętność nie jest warta utraty zawodowej reputacji, jak mnie pouczała stara, mądra Omfale.

Nie wiem, który zawistny bóg wysłuchał mej niemej prośby, w każdym razie spełnił ją jeszcze tej samej nocy w sposób niezwykle przewrotny.

„Fryne hetera” – tutaj kupisz książkę

Dłuższy fragment książki

Tagi: , ,

Komentarzy 11 to “Fryne: magiczny świat Grecji”

  1. abiekt Says:

    Tak sie głupio spytam, czemu ten link do ksiązki jest tradedoublerem?

    Polubienie

  2. gejowski Says:

    Większość linków tego typu jest.

    Polubienie

  3. abiekt Says:

    nie zauwazylem 🙂

    Polubienie

  4. gejowski Says:

    To kliknij na dział „Literatura”. Jeżeli ksiązka, płyta lub film na tyle mnie zafrapowały, że zechciało mi się pisać coś na jej temat, a jednocześnie znajduje się w normalnej dystrybucji, link jest tradedoublerowy. Testuję moc komercyjną bloga. 🙂

    Polubienie

  5. zizazol Says:

    to jakiś dzieciak pisał ? bo styl taki licealny …

    Polubienie

  6. Teresa Says:

    Czy to najlepszy fragment z 376 stron?

    Polubienie

  7. abiekt Says:

    Moc komercyjna jest zapewne bliska zera i nie mówię o tym ze względu na jakość twojego bloga, bo uważam go za majstersztyk, ale ze względu na własne doświadczenia.

    A może by tak zrobić unię blogów pedalskich, jakąś wspólną platformę i dzielić się zyskami z reklam? :>

    Polubienie

  8. gejowski Says:

    2Teresa: nie, jedyny z uwolnionymi prawami autorskimi (czytaj: jedyny, który wolno publikować).

    2abiekt: nie ma czym się dzielić, niestety. 🙂

    Polubienie

  9. PLUTO Says:

    Poprzednie „dzieła” były denne, a z próbki wynika, że dla kolejnego Rów Mariański jest za płytki.

    Polubienie

  10. Tarot Says:

    Ależ plujecie jadem! Bezinteresowna ciotowska zawiść?

    Polubienie

  11. Teresa Says:

    Nie kryje, ze mialem okazje porozmawiac z autorem FRYNE i zajrzec do samej ksiazki. To zmienia punkt widzenia, a przy okazji jak zwykle bylo warto z Witkiem pogadac.
    TAROT: ciotki lubia byc zlosliwe i raczej z tym przesadzaja, szczegolnie, gdy mowa o kims z nas, kto przeciez probuje nieco zmienic nasze otoczenie; ci ktorzy tego nie robia (nie chodza na parady, ukrywaja sie nie wiadomo przed kim i przed czym, itp.) potrafia jedynie pluc – sam nie jestem tu bez skazy – moze wiec rzeczywiscie Twoj glos przyniesie troche opamietania, ja dziekuje Ci za to we wlasnym imieniu
    PLUTO: nie przesadziles?! moze wypadaloby przeprosic; jak dotad nie slyszalem o Twoim najbardziej nawet dennym osiagnieciu, nie tylko na polu literatury – bez urazy

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s