Clubbing a rebours

W ostatnią sobotę przeżyłem coś, co można nazwać prawie clubbingiem, choć słowo to dotychczas oznaczało dla mnie coś innego. Jeżeli jednak uznamy, że można tak określić najprostszą formę włóczenia się po knajpach, to był to clubbing. 🙂
Zresztą nie mogło to być klasyczne dokonanie, skoro poszedłem ja, Teresa i Gotycki. Trzy stare, bogate cioty wypuszczone z ciężkiej sztuki („Osaczeni” w Jaraczu) z pochlapanymi błotem ciuchami: toż to już brzmi nie najlepiej. Tym bardziej, że jedyny przedstawiciel wieku pre-starczego, czyli mój mąż, pojechał z bólami brzucha do domu.

Pospektaklowe humory (sztuka była z serii „żyletką po mózgu”, tym razem o psychicznych problemach rosyjskich żołnierzy, którzy wrócili z Czeczenii) poprawiliśmy sobie w Peronie 6, gdzie Teresa udawała po raz kolejny koneserkę piw pszenicznych, ja zamówiłem kolejkę specjalną złożoną z Guinessa i Urbocka, Gotycki zaś jako jedyny zachował się prawie normalnie, testując jakiś dziwny browar nie wiadomo skąd.

W drodze do centrum próbowaliśmy zajrzeć do Jazzgi. Na podwórku stadko młodych ludzi, których obecność tam nas chwilowo zdziwiła. Przy wejściu okazało się jednak, że w klubie będzie koncert. Punk electro. Na samo zestawienie tych dwóch słów wszystkie pozostałe włosy stanęły nam dęba; doszliśmy do wniosku, że na kwietniku rozsiadła się – paradoksalnie – najlepsza i najmądrzejsza część klienteli. Poszliśmy precz.

Gdzieś po drodze, ale naprawdę nie pamiętam gdzie, była „Rezydencja”. Coś mi się kojarzy, że w okolicach dawnej „Fabryki”, ale głowy nie dam. Nie do końca pamiętam wygląd tego lokalu, ale szukaliśmy czegoś innego, zatem nawet nie próbowaliśmy forsować oporu tłustawego selekcjonera. Ale jakoś mam ochotę tam wrócić, więc kto wie.

Gdzieś po drodze dotarliśmy do Lizard Kinga, w którym rzecz jasna była jakaś straszna gromada ludzi i zero czegokolwiek do siedzenia. I wtedy – chyba po raz pierwszy w życiu – postanowiłem wykorzystać swoją starość, lekko powalone ciuchy i portfel celem osiągnięcia korzyści. Znaczy się podszedłem do kelnerki i zapytałem: „Trzech głodnych i spragnionych chciałoby coś zjeśc i wypić, jest pani w stanie coś na to poradzić?”. Dziewczyna otaksowała mnie od stóp do głów, rzuciła okiem na towarzyszy, po czym… zaprowadziła do najlepszgo stolika na podwyższeniu (loży?), z którego zdjęła kartkę „Rezerwacja” i wręczyła menu…
A zatem: starość i siwe włosy w bródce mają swoje zalety. Nawiasem mówiąc: w Lizard Kingu polecam deskę serów i wędlin do piwka i unikanie lokalu w czasie występów na żywo (uszy!!!).

Wieczorek oczywiście skończyliśmy w Łodzi Kaliskiej, no bo gdzieżby indziej starsi panowie trzej mogli robić le grande finale?

Ucieszyłem się, że w każdym wieku da się clubbingować, jeżeli tylko uznamy, że słowo to nie oznacza konieczności spędzenia 10 godzin w huku electro i house’u. Mam ochotę nawiedzić jeszcze parę miejsc przy innej może okazji: Kontrasty, Pewex (z ciekawości, czy przy muzie mojego dzieciństwa da się wytrzymać dłużej niż kwadrans), Czekoladę (mam nadzieję, że nie przesadzili w pretensjonalności),
Zapewne nie dotrę nigdy do Improwizacji, no bo co by mi się musiało stać, żebym miał ochotę na nocne spacery po Stefanowskiego? Boję się też KoKoo, bo kompletnie nie mam pojęcia, czymże to miejsce być zamierza. Domyślam się za to, czym jest Honey Bunny, więc jakoś mnie tam nie ciągnie – w końcu Utopia może być tylko jedna a nie ma niczego gorszego niż podróby. To już lepiej spędzić wieczór w czymś bezpretensjonalnym, bezmarkowym, może nawet lekko biednym – za to specyficznym i nie udającym niczego, czym nie jest. Biblioteka się kłania na przykład.

Jakby ktoś miał jeszcze jakieś propozycje, proszszszszszsz.

Tagi: , ,

Komentarze 3 to “Clubbing a rebours”

  1. Gotycki Says:

    Od kiedy Budvar (vel po amerykańsku Budweiser) jest nikomu nie znaną marką???

    Polubienie

  2. gejowski Says:

    Pisałem o „browarze nie wiadomo skąd” a nie marce. Gdzie właściwie to piwo jest robione?

    Polubienie

  3. Gotycki Says:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Budweiser_Budvar
    O ile wiem, ostatnio browary czeski i amerykański doszły na ten temat do jakiegoś porozumienia 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s