Archive for Luty 2008

Co widzisz na tym obrazku?

2008-02-29

Pytanie jak w temacie notki. Przyjrzyj się uważnie i pomyśl. Odpowiedź pod spodem (nie przesuń okna przeglądarki za nisko, bo stracisz szansę zabawy).

ONR

Otóż, zgodnie z orzeczeniem Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich, to co widzisz na powyższym obrazku nie jest faszystowskim pozdrowieniem „Heil Hitler”. Jest to historyczny salut rzymski. A to do starożytnego Rzymu odwołuje się organizacja ONR.

Niestety nie podano publicznie nazwiska sędziego (czy też asesora), który wydał taki wyrok. Czyżby bał się, że ktoś mu ogoli głowę, jak to było – rzecz jasna – w zwyczaju Celtów z VIII wieku?

Źródełko

Życie ze śmieci

2008-02-29

Trash
fot

Pilnujemy portfela, zastrzegamy dane, a potem wyciąg bankowy z informacjami, kiedy mamy wypłatę, w jakiej wysokości i z jakiej firmy, ile wydajemy miesięcznie, wyrzucamy w całości.
(…)
Pracownicy MPO dziwili się, czego my tak szukamy w tych śmieciach? Przecież to oczywiste, że można znaleźć w nich wszystko – twierdzili, że kiedyś wpadły im w ręce nawet kartoteki policyjne. (…)

Podsumowując: z 1569 worków, w których znajdowały się dokumenty, aż 948 było identyfikowalne i czytelne. A znaleźliśmy m.in.: faktury, rachunki, umowy, zgłoszenia reklamacyjne, listę płac pracowników i klientów oraz szpitalną kartotekę z opisami, jakiego pacjenta i z jakimi objawami przywieziono na ostry dyżur, kto operował, czy pacjent przeżył, na co chorował. Znalazł się też dokładnie rozrysowany projekt instalacji ochrony budynku i raport o najlepszych klientach jakiejś firmy, z wszystkimi danymi, łącznie z sumą rocznych obrotów – po prostu biblia firmy. Za wywiad gospodarczy, który zbierze choć połowę informacji, z kim robi interesy największy konkurent, płaci się majątek. Tymczasem – po co wywiad, wystarczy posiedzieć pod śmietnikiem.

Anna Macyszyn-Wilk, Kopalnia skarbów, Tygodnik Powszechny

A gdzie a kiedy a za ile

2008-02-27

Korelowanie wszystkich niezbędnych dla udanego wyjazdu rzeczy (samolot, hotel, bilety na imprezy odchamiające, planowana nocka klubowa itd.) wywołuje u mnie zwykle ataki bezsenności, moczenie nocne i ogólną warkliwość.

Potem, gdy decyzje wreszcie podjęte, wszystko się uspokaja na jakiś czas aż do świętego tygodnia przedwyjazdowego, kiedy to zaczynam budować projekcje co nie wyjdzie, co się nie uda, gdzie o czymś zapomniałem i zawaliłem itd. Na razie jestem na etapie „mam to wszystko w dupie”, co – jak pamiętam – jest sygnalem pozytywnym i oznaczającym początek końca mąk piekielnych.

Hairspray & Havana Rakatan

Termin wybrany, musical w ciężkich bólach też (no i kto będzie zaskoczony, że „Hairspray„?) i tylko waham się, czy chcę pokazywać mężowi Havana Rakatan jako pierwszy balet w jego życiu. Z jednej strony balet nowoczesny zapewne go przynajmniej nie znudzi, a z drugiej – nie jestem przekonany, czy balet współczesny można oglądać przed wymęczeniem się przynajmniej na kilku klasycznych. Żeby docenić. 🙂 Dobrze, że przynajmniej nie muszę się martwić czy to będzie dobre – do Sadler’s Wells można iść w ciemno na cokolwiek i nigdy nie będzie szkoda wydanych pieniędzy.

Przy okazji: strasznie tani się ten Londyn zrobił, dzięki miliardom funtów pakowanym w kantorowy rynek jako lewizna, gotówka w sakwach, workach i walizkach przekraczająca wszystkie możliwe granice. W zasadzie powinienem być wdzięczny rodakom. Dzięki ich mozolnej pracy w podziemiach pubów stać mnie na dwa wyskoki na imprezy odchamiające a nie, jak to dotychczas bywało, na jeden na pobyt.

I tym sposobem znowu wychodzi na to, że ktoś haruje jak wół po to, żeby inny mógł przepuszczać kasę na głupoty.

Żałoby! Żałoby! Bez żałoby ani rusz!

2008-02-25

Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien oczekiwać Oscara za „Katyń”. Nie po to nominowano dwa filmy holocaustowskie (czy okołoholocaustowe), żeby nagradzać plastikowy i średnio udany film o NKWD. Nie po to dano Wajdzie honorowego w 2000 roku, żeby teraz wracać do idei nagradzania jego filmów. Honorowe Oscary kończą interes z nagrodą dla danego reżysera, bo po to powstały.

Nie mam sił na film Coenów, jakoś bardziej mnie nowy thriller Burtona pociąga (i sam już nie wiem, czy ze względu na Deppa, chodzący ideał starzenia się z klasą; czy Tima, chodzący ideał młodego umysłu). Chwilowo jednak będę musiał przetrwać ciężki tydzień w pracy i zapewne z pomysłu napełniania żołądka popcornem nic nie wyjdzie.

Isis Gee

2008-02-24

Uwielbiam to: A NIE MÓWIŁEM?

i to:

Ludzie nienawidzą mnie dlatego, że ZAWSZE mam rację i nigdy tego nie ukrywam.

Isis Gee

Wymiana sesemesów dla potomności:

Ge: Kto wygrał?
Ego: TVN
Ge: Konkrety poproszę, nie komentarz.
Ego: Isis Gee
Ge: A nie mówiłem?

patriot act

2008-02-22

Czasem na pewne rzeczy z netu wpadamy przypadkowo. Ja przypadkowo wpadłem na Von Trompkę, który miewa chwile lepsze i gorsze, ale nigdy poniżej poziomu. Cymesiki nie na codzień, ale często. Jak ten:

patriot act

O niczym

2008-02-19

Marketingu odsłona 1: Ubawiłem się setnie przeglądając stronę internetową Tetra Paku, poświęconą sadzaniu wirtualnych drzewek. Posadź drzewko wirtualne, to Tetra Pak posadzi prawdziwe. I w ogóle już sto tysięcy kiedyś posadziło.

Akcja fantastyczna, zgodna z wszystkimi zasadami robienia z ludzi idiotów. Problem w tym, że ja jeszcze pamiętam z pijackich nocek z ekologami, jaki jest efekt działania firmy Tetra Pak. Te cholerne pudełeczka, w których masz w lodówce sok pomarańczowy, są nieprzerabialne, bo nie ma jak na skalę przemysłową skutecznie i szybko oddzielić lakierowanego papieru od folii aluminiowej. I w związku z tym całość ląduje na wysypisku na jakieś paręset lat. Niestety, ze stłuczką szklaną nie jest lepiej (zakładam, że czytaliście genialnego newsa o wielkiej hucie szkła pod Łodzią, która składała się z dwóch pań i jednego pana w małej klitce, nerwowo wystukujących kolejne lewe faktury VAT), bo to też jest praktycznie nieprzerabialne. Pamiętam, że z obrotem wtórnym szkła próbował się zmierzyć komunizm, dzieląc butelki zwrotne na białe, zielone i brązowe. Nie wyszło, chociaż pomysł był wyjątkowo sensowny, zupełnie jak nie z PRL-u.

A zatem co jest ekologiczne? Surprise, surprise: butelki plastikowe. Łatwo je oddzielać i kierować do recyklingu i przeróbki na granulat. Do czego to doszło, panie.

Marketingu odsłona 2: widok mojego małżonka przeglądającego siedemsetne zdjęcie jakiejś torby doprowadził mnie do rozpaczy. Wreszcie stanęło na kilku. No to którą wybrać? No jasne, tę z busikiem Volkswagena, very sixties. Dlaczego jest najlepszy? Bo jest też portfelik z tym samym rysunkiem do kompletu. 🙂

Kosovo – mafijna Albania

2008-02-17

Pod notką poświęconą Serifovic pokłóciłem się trochę ze Strzałką na okoliczność Serbii i jeśli mogę coś zasugerować – przed przeczytaniem tej notki należy zapoznać się z tamtą komentarzową kłótnią.

KosovoA zatem: stało się. Kosovo ogłosiło niepodległość, zmęczona i stratowana dyplomatycznie Unia Europejska nie miała już siły i ochoty dłużej kompromitować się w tym regionie. Nie udało się stworzyć multikulturalnej Serbii, integracja okazała się mrzonką, zatem projekt pod tytułem „Serbia z Kosovem” upadł. Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, że miało to wszystko jakieś szanse, że jeszcze nie wypróbowano każdej możliwości – polecam artykuł Wyborczej sprzed półtora roku.

Nie było innego wyjścia niż niepodległość tej prowincji. Argument historyczny o kolebce państwowości serbskiej jest kwestią historyczną, kwestią zakurzonych archiwów a nie współczesności i przyszłości.
Kosovo jest w 92% nie-serbskie i trzymanie go siłą w składzie tego kraju było nonsensem. Tym bardziej, że Serbom co i rusz przychodzą do głowy urocze pomysły typu „a teraz przetestujmy nową metodę jak wyrżnąć tysiąc Albańczyków w godzinę”. Serbowie pokazali już, co umieją i wystarczy, nie wolno im ufać.
Niebezpiecznie jest sięgać po argumenty historyczne (a przynajmniej nie powinni robić tego Polacy), bo wtedy natychmiast wyskakują różne diabełki z pudełka. Że Stettin powinniśmy w try miga oddać Niemcom i to im szybciej tym lepiej. A Wrocław, który NIGDY nie był polski, powinniśmy grzecznie wraz z całym regionem oddać… nie, nie Niemcom. Czechom. To jedyny naród, który historycznie rzecz ujmując ma prawa do Wrocławia, Breslawii dokładniej rzecz biorąc, z miażdżącą przewagą. Akurat Polacy we Wrocławiu zawsze byli gośćmi, zwykle zresztą niezbyt mile widzianymi. Co jest rzecz jasna nie do pojęcia dla ludzi, którzy od 60 lat są karmieni propagandą polskich nacjonalistów.

Można dyskutować o przynależności państwowej jakiegoś regionu, gdy mamy jakiś normalny układ etniczny. Powiedzmy, że pół na pół. No choćby trzy czwarte do jednej czwartej. Ale gdy masz do czynienia z czymś takim widocznym poniżej, możesz co najwyżej umyć ręce i zrobić wszystko, aby nie dopuścić do niekontrolowanego pęknięcia tego wrzodu:

Kosovo

Serbowie uciekają w ramiona matuszki Rosiji i rzecz jasna odbije się to potężną zgagą i im i ich dzieciom a zapewne także i wnukom. Serbowie oddali kontrolę nad swoim przemysłem energetycznym Rosji i w gruncie rzeczy pozbyli się podstawowego narzędzia niepodlegości. Są i będą ekonomicznymi wasalami Putina i jego następców. Nie widzą teraz jeszcze tego błędu, zrozumieją jednak jego wagę wkrótce. Raczej prędzej niż później. Bo w wielkiej polityce nie należy się obrażać i zabierać swoich zabawek z piaskownicy, bo ta druga piaskownica może się okazać jeszcze bardziej gówniana niż pierwsza. Na złość tacie odmrozili sobie uszy – i będą ich bolały długi czas.

Serbowie narzekają, że właśnie powstaje państwo mafijne. I pewnie nawet mają rację. Ale skoro przez wszystkie te lata nie kiwnęli palcem w bucie, żeby cokolwiek w tej prowincji zmienić, to niech się teraz ze swoimi radami i żalami łaskawie wypchają. Kosovo za jakiś czas stanie się albo Naddniestrzem albo połączy się z Albanią. Oba rozwiązania są takie sobie ale mają jedną wielką zaletę: rozwiązują problem kolejnego ludobójstwa, które wisiało na włosku od pięciu lat. A nam – członkom UE – zapewniają święty spokój przy w miarę niewielkim koszcie moralnego niepokoju.

Nie ma powodu aby się cieszyć z niepodległości Kosova. Nie ma też powodu, żeby się tym nadmiernie smucić. Sytuacja w kotle bałkańskim staje się coraz bardziej klarowna: prosowiecka, biała, cerkiewna Serbia. Muzułmańskie, beżowe, mafijne Kosovo w drodze do zjednoczenia z Albanią, która jest takim członkiem UE in-spe jak Turcja – na wieki wieków i świętego Nigdy.

Bezguście 2008 na start!

2008-02-16

No ja nie wiem, co mnie napadło, żeby przesłuchiwać polskie kandydatki do Eurowizji. 😉

Alessandra Serifovic

2008-02-15

Gdy prawie rok temu w pijanym widzie wydzierałem się, że ma wygrać lesba i już, do głowy by mi nie przyszło, co ona będzie wyprawiać parę miesięcy później.

Historia uczy, że pojebana ciota jest gorsza niż wojna. Jak ktoś nie wierzy, niech sobie ponownie poczyta gazety z lat 2006-2007.
Historia uczy też, że co poniektórym odbija szajba wskutek nadmiernego sukcesu – i to jest chyba przypadek Mariji Serofovic. Rok temu uważałem, że skoro z faszystowskiej Serbii przyjechała lesba, to dla dobra tamtejszego ciotolandu powinna wygrać. Po to choćby, aby nie powtarzały się takie scenki.

Ogólnie rzecz biorąc już chyba tylko Strzałka może miec tyle pałera, żeby nadal lubić ten kraj i ten naród po takich obrazkach. 🙂

Wracając do tematu: w Serbii tli się wciąż wewnętrzny konflikt o Kosovo. Trwa on zarówno w codziennych kłótniach i zdarzeniach jak i ostatniej kampanii wyborczej, w której starły się siły prozachodnie i nacjonalistyczne. Wygrał chwilowo Zachód.
Wbrew popierającej faszystów nacjonalistce Serifovic.

Ch** mnie obchodzi że jest Cyganką i miała problem z Kosovem jako takim. Mogła wybrać Euro, wybrała wizję. I niech w tej wizji zemrze w zapomnieniu – jak najszybciej po ostatnim występie w Belgradzie.

Przypomina mi się inna lekcja historii: gdy Marlena Dietrich uciekła z hitlerowskich Niemiec, próbowano ją czymś zastąpić. Wymyślono, że faszystowską divą będzie Zarah Leander. No i była, wtedy wielka, dziś kompletnie zapomniana.
Coś w tym jest, że faszyści muszą mieć jakieś swoje divy – polscy wybrali sobie Justynę Steczkowską, której słowa „Życzę wam, byście żyli w państwie prawa i sprawiedliwości” wciąż brzmią mi w uszach niczym zgrzyt pazurów po styropianie. Godnie zastępuje Beatę Kozidrak, która, przypomnijmy, na szczęście już umarła i artystycznie milczy.

Idę włączyć coś na zagłuszanie – już nawet Paris Hilton będzie lepszym rozwiązaniem.