Wczorajsza “Polityka” przyniosła informacje, których można było się od lat domyślać, ale które nie były udowodnione. W czasie kampanii wyborczej sztab dzisiejszego prezydenta PiS wpadł na pomysł zagrania kartą lustracyjną - opublikował dokumentację esbecką. W papierach dotyczących Lecha nie było żadnych informacji, które wydawałyby się wówczas kompromitujące (bracholek tak łatwo by nie miał). Może to przypadek, ale osobiście uważam, że raczej kolejny dowód na to, że prawicowcy aka faszyści są z definicji kretynami.
Otóż w ramach mnóstwa nieważnych papierków (bo co niby ważnego za PRL-u zrobił prezio, poza napisaniem doktoratu z Leninem na każdej stronie?) znaleziono między innymi informacje o jego zdrowiu z lutego 1982 r. Już wtedy prezio miał słabe serduszko (ech, jakby nie mogło nam zrobić prezentu i iść na spoczynek) ale co znacznie ważniejsze - szprycował się thioridazinem.
Z dwóch scenariuszy - pierwszy: że to ćpun; drugi: że psychopata - sensowniejszy wydaje się jednak ten drugi. Thioridazin nie daje bowiem “kopa”. Jest lekiem na stany lękowe, stany niepokoju oraz na choroby, których objawem są zmienione interpretacje rzeczywistości, czyli m.in.:
a) schizofrenia,
b) psychoza maniakalna,
c) idee prześladowcze,
d) urojenia,
e) halucynacje,
f) zmiany osobowości z napadami agresji,
f) niepokój i nadaktywność w alkoholizmie.
Przypominam: to było ponad 25 lat temu i już wówczas miał tego typu kłopoty. A zatem narodek znad Wisły wybrał sobie (niepotrzebne skreślić według wyboru):
- schizola
- psychopatę
- alkoholika ze stanami maniakalnymi
co wyjaśnia chyba, dlaczego ten pował kretyńskim wystąpieniem zniszczył podstawy bezpieczeństwa narodowego na następne 20 lat.
Że też Sowieci nie mieli jakiejś celnej rakiety pod ręką.
——————————
Żeby było jasne: jestem rusofobem i nadal uważam, że z tamtej strony świata nigdy nic dobrego ani nie przyszło, ani nie przychodzi ani nie przyjdzie. Ale czym innym nielubienie Sowietów a czym innym zdrada narodowa prezia, który z podziwu godną wytrwałością próbuje wpakować nas w wojnę. Tylko dlatego, że za komuny się nie nawalczył, więc postanowił se powalczyć na starość. Tylko dlaczego, kurwa, rękami kogo innego?
Skoro Sowieci go nie zestrzelili, to ja błagam, pielgrzymkę do Lichenia uskuteczniam, niech go chociaż ktoś otruje lub uchla na śmierć. Choćby i gruzińskim Maranim.




Podczas jednej z ostatnich imprezek u Teresy siedziałyśmy sobie większą grupą w zielonym salonie; popijałyśmy koniaczek, łyskaczyka i jakieś wynalazki; dyskutując zacięcie i rozwlekle jak by tu się nie narobić a sporo zarobić. Po odrzuceniu nonsensownych propozycji Meci, która chciała uzbierać do kapelusza po pięć stów (dużych stów) od pary i zbudować gejowski apartamentowco-biurowiec, przeszłyśmy do pomysłów ciekawszych i normalniejszych.
