Archive for the ‘Polityka’ Category

Psychopata Lech Kaczyński

14 sierpień 2008

Lech KaczyńskiWczorajsza “Polityka” przyniosła informacje, których można było się od lat domyślać, ale które nie były udowodnione. W czasie kampanii wyborczej sztab dzisiejszego prezydenta PiS wpadł na pomysł zagrania kartą lustracyjną - opublikował dokumentację esbecką. W papierach dotyczących Lecha nie było żadnych informacji, które wydawałyby się wówczas kompromitujące (bracholek tak łatwo by nie miał). Może to przypadek, ale osobiście uważam, że raczej kolejny dowód na to, że prawicowcy aka faszyści są z definicji kretynami.

Otóż w ramach mnóstwa nieważnych papierków (bo co niby ważnego za PRL-u zrobił prezio, poza napisaniem doktoratu z Leninem na każdej stronie?) znaleziono między innymi informacje o jego zdrowiu z lutego 1982 r. Już wtedy prezio miał słabe serduszko (ech, jakby nie mogło nam zrobić prezentu i iść na spoczynek) ale co znacznie ważniejsze - szprycował się thioridazinem.
Z dwóch scenariuszy - pierwszy: że to ćpun; drugi: że psychopata - sensowniejszy wydaje się jednak ten drugi. Thioridazin nie daje bowiem “kopa”. Jest lekiem na stany lękowe, stany niepokoju oraz na choroby, których objawem są zmienione interpretacje rzeczywistości, czyli m.in.:
a) schizofrenia,
b) psychoza maniakalna,
c) idee prześladowcze,
d) urojenia,
e) halucynacje,
f) zmiany osobowości z napadami agresji,
f) niepokój i nadaktywność w alkoholizmie.

Przypominam: to było ponad 25 lat temu i już wówczas miał tego typu kłopoty. A zatem narodek znad Wisły wybrał sobie (niepotrzebne skreślić według wyboru):
- schizola
- psychopatę
- alkoholika ze stanami maniakalnymi
co wyjaśnia chyba, dlaczego ten pował kretyńskim wystąpieniem zniszczył podstawy bezpieczeństwa narodowego na następne 20 lat.

Że też Sowieci nie mieli jakiejś celnej rakiety pod ręką.

——————————
MaraniŻeby było jasne: jestem rusofobem i nadal uważam, że z tamtej strony świata nigdy nic dobrego ani nie przyszło, ani nie przychodzi ani nie przyjdzie. Ale czym innym nielubienie Sowietów a czym innym zdrada narodowa prezia, który z podziwu godną wytrwałością próbuje wpakować nas w wojnę. Tylko dlatego, że za komuny się nie nawalczył, więc postanowił se powalczyć na starość. Tylko dlaczego, kurwa, rękami kogo innego?

Skoro Sowieci go nie zestrzelili, to ja błagam, pielgrzymkę do Lichenia uskuteczniam, niech go chociaż ktoś otruje lub uchla na śmierć. Choćby i gruzińskim Maranim.

Kupując na stacji LUK/Jet finansujesz tę wojnę

8 sierpień 2008

Osetia

Świadomość konsumencka jest w Polsce minimalna. Nie tylko tutaj zresztą: w dzisiejszych czasach trudno znaleźc człowieka, który w codziennych sprawach i zakupach bierze pod uwagę moralność lub też (swoje!) fundamentalne interesy, wykraczające poza przypadkową oszczędność trzech groszy.
Bezrobotni wydawali latami swoje zasiłki na co? Na chińskie produkty. Czy mają świadomość, że tym samym sami pozbawili siebie (mniejszy problem) i swoje dzieci (większy problem) szansy na stabilizację życia?
Czy kupując na stacji Jet czy LUK Łukoila (oba brandy występują w Polandii) zdajesz sobie sprawę, że finansujesz wojnę Rosji z Gruzją?

Lukoil

W chwili gdy odpowiesz “nic mnie to nie obchodzi”, stajesz się opisanym przez Naomi Klein niewolnikiem z wypranym mózgiem. A potem się będziesz dziwił i zadziwiał, gdy powyższy obrazek będzie przedstawiał nie gruziński lecz polski czołg, prawda?

Lukoil

Olimpiada: Pekin jest gotów

6 sierpień 2008

Olimpiada Pekin 2008

Etyczny kibel z Centralnego

26 lipiec 2008

KPHPodczas jednej z ostatnich imprezek u Teresy siedziałyśmy sobie większą grupą w zielonym salonie; popijałyśmy koniaczek, łyskaczyka i jakieś wynalazki; dyskutując zacięcie i rozwlekle jak by tu się nie narobić a sporo zarobić. Po odrzuceniu nonsensownych propozycji Meci, która chciała uzbierać do kapelusza po pięć stów (dużych stów) od pary i zbudować gejowski apartamentowco-biurowiec, przeszłyśmy do pomysłów ciekawszych i normalniejszych.
Między innymi utworzyłyśmy plan zbudowania organizacji gejowskiej, której głównym celem będzie zbieranie kasy z funduszy rządowych, samorządowych oraz europejskich; a którą to kasą zamierzamy walczyć z zaściankowością tego narodu. Sposób walki znalazłyśmy najlepszy z możliwych: będziemy za tę kasę zmieniać samochody, ciuchy i się odsysać. Od ciągnięcia kasy samorządowej mam być mła, od europejskiej - Mecia, od rządowej: psiapsióła, Teresa będzie wydawać (na początek musi wyremontować kuchnię, żeby nam się przyjemniej zebrania prowadziło).
Dyskusja ta odeszłaby zapewne wcześniej czy później w zapomnienie, gdyby nie zdarzenie, które mi o niej gwałtownie przypomniało.

Otóż nasz plan był rozrywkowo-imprezowy, był formą gry czy też zabawy towarzyskiej, jakie Teresa uwielbia bezgranicznie. W czasie rozmowy padła nawet nazwa KPH i Roberta B., któremu Unia Europejska płaci już chyba nawet za ruchy frykcyjne, jednakże był to żarcik typowy dla stylu drobnych ciotowskich złośliwości, z których ten światek się składa, składał i składać będzie.

Nie przypuszczaliśmy, że zupełnym przypadkiem stworzyliśmy biznes-plan Kampanii Przeciw Homofobii. Do Biedronia nic nie mamy, nawet go nie znamy. Osobiście wspierałem nawet od czasu do czasu tę organizację jakimś jednym procentem czy ekstra stówką dla uspokojenia sumienia. Do czasu, gdy przypadkiem znalazłem raport finansowy KPH i przestawiłem kierunek moich drobnych w końcu pieniędzy. Zauważyłem bowiem, że moje wpłaty giną w morzu dotacji i innych transferów napływających na konta KPH, gdy tymczasem mogą stanowić całkiem zauważalny element finansów takiej chociażby Lambdy Warszawa. W tym roku zatem - jeszcze przed aferą wyprodukowaną przez Gaylife - przerzuciłem procencik na Lambdę i o sprawie zapomniałem.

Teraz niezbędna jest przerwa i lektura tekstu Łukasza Pałuckiego, który opublikował on na nieszczególnie przeze mnie lubianym Gejowie. A zatem proszę kliknąć tutaj i wrócić po lekturze tekstu “Folwark Roberta”.

————————————————-

Terrence Higgins TrustNie szokuje mnie sytuacja, że ktoś zarabia pieniądze - nawet rzędu 5-6 tysięcy złotych miesięcznie - za prowadzenie organizacji walczącej o prawa gejów. Powiedzmy sobie szczerze: znacznie więcej zarabia taki na przykład szef Terrence Higgins Trust, najpotężniejszej chyba organizacji gejowskiej w UK. Ale oni przynajmniej coś robią, widać ich na każdym kroku życia w Londynie i to nie tylko na gejowskiej części Soho.
Kiedyś KPH była organizacją, której o coś chodziło. Dziś raczej mierzi. Jeżeli to, co napisał Łukasz jest prawdą - mnie osobiście najbardziej dotknął fragment o załatwieniu wysoko płatnej posady osobie za to, że dobrze liże - należy zaprzestać wspierania KPH. Niestety nie mam ani jednego argumentu PRZECIWKO tak postawionemu zaleceniu. Biedroń bowiem milczy.

A zatem: zastanówcie się jeszcze raz, czy warto dawać pieniądze KPH. Moim zdaniem - nie. Przychód choćby z tytułu “jednego procenta” wynosi ok. 20 tys. zł. Mam wrażenie, że za tę kasę Lambda Warszawa zrobiłaby znacznie więcej niż założenie stowarzyszenia-satelity, służącego do upiększania raportów sponsorów.
Niech sobie KPH zarabia, wypłaca pensje, kasuje granty. Jestem ostatnim, który by takie rzeczy potępiał. Ale drobnych ludzkich pieniędzy wpłacanych z tytułu tego procenta tak traktować nie wolno.

Stawiam na Lambdę Warszawa. Kliknijcie i poczytajcie.

Bronisław Geremek (1932-2008)

13 lipiec 2008

Bronislaw Geremek

Różnice cywilizacyjne

27 maj 2008

Skoro już wróciliśmy, trzeba dać jakiś znak życia - no to daję. Jeszcze nie zdążyłem dobrze oswoić się z tym, że wszyscy wokół mówią po polsku i są chamami a wpadłem w bagno medialne…

Gdy przylecieliśmy do Londynu, kupiłem jak zwykle Timesa. Na pierwszej stronie informacja o umożliwieniu skorzystania z metody in-vitro także osobom nie związanym prawnie, co zapewne ucieszyło sporą część lesbijek, choć pedałom nic szczególnego nie przynosi. Ale zakładam, że jeżeli ktoś chce skorzystać z takiej metody zajścia w ciążę (z ominięciem znanego jeszcze z Queer as Folk sposobu polegającego na bieganiu po mieście z kubeczkiem świeżej spermy), to niech im NHS da zdrowie. Refundacje tego typu zabiegów w niczym nikomu nie szkodzą a innym mogą pomóc.

Innym razem: o pracownicy jednego z urzędów cywilnych, która jako katol w kolorze black m.in. odmówiła prowadzenia uroczystości podpisywania umów partnerskich gejom. Oskarża ona przed sądem swojego byłego pracodawcę o dyskryminację ze względów religijnych i domaga się odszkodowania oraz przywrócenia do pracy. Nie wspomniałem, że została za homofobię z miejsca wywalona na bruk? Oj, przepraszam, ale w Londynie jest to oczywiste. Urząd zamierza bronić się wywlekając wszystkie brudy ciemnoskórej katolki, która jak się okazało przez rok obrażała swoich kolegów z pracy - gejów i lesbijkę - łamiąc regularnie wewnętrzne regulaminy i brytyjskie prawo.
Bo tak naprawdę wywalono ją za całokształt a nie jedną sprawę z odmową poświadczania papierków.

Naczytałem się również o wielkim pechowcu Gordonie Brownie, który mając słabiutką pozycję premiera (został nominowany przez partię a nie wybrany przez naród) po kolei spieprzył wszystko co mógł, włącznie z przepchnięciem obłędnego z punktu widzenia New Labour projektu likwidacji 10-procentowej stawki podatkowej. Dlaczego pechowcu? Bo facet przez piętnaście lat czekał aby zostać premierem, męczył się pod Tonym na stanowisku kanclerza skarbu (czyli to dzięki niemu Brytole są tak bogaci jak są) i jak już do tego swojego primeministrowania doszedł, to wszystko w rok sknocił, przegrał i za chwilę wyleci na wielkich kopach z 10 Downing Street. Zapamiętamy go jako najlepszego od czasów Margaret Thatcher kanclerza skarbu i najgorszego od kilkudziesięciu lat premiera. Pecha dopełnia fakt, że Gordon nie może, jak ten idiota Kaziu, uciec do Lądą. :-)

A gdzie tu bagno medialne? Bo w poniedziałek wylądowałem w grajdole i dowiedziałem się, że:
- tuskofaszyści przepchnęli ostatecznie likwidację tajemnicy bankowej przed abewustapo;
- Wałęsa jest agentem (i ch*j to kogo obchodzi?);
- nastoletni katonaziści z Warki spuścili wpierdol Żydowi, który nasłuchał się bełkotu o braku polskiego antysemityzmu wyssanego z mlekiem matki i - bałwan jeden - przyjechał se pozwiedzać.

No to powiedzcie mi teraz, gdzie Rzym a gdzie Krym w temacie zainteresowań medialnych obu narodów oraz poziomów cywilizacyjnych rzeczonych nacji.

Jeszcze a propos Warki. Rozbawiła mnie wypowiedź proboszcza Dobkowskiego, który stwierdził, że “to było ordynarne chamstwo, ale moim zdaniem to nie wynika z antysemityzmu”.
To wiecie co? Ja tam do tej Warki pojadę, wpierdolę bejsbolem proboszczowi Dobkowskiemu a potem powiem, że to wcale nie było antykatolickie i antypolskie tylko ja jestem po prostu cham z łódzkich Bałut a do Bałuciarza - jak przedwojenne przysłowie powiada - bez noża nie podchodź.

O, tempora, o mores. A przede mną jeszcze zaległa prasówka - co wyście tu jeszcze, Polacy, odwalili przez ten nieszczęsny tydzień?!

Wybory

30 kwiecień 2008

Ciekawi mnie bardzo wynik wyborów w Londynie (1 maja, gdyby ktoś zapomniał). Najbardziej zaś interesują mnie głosy Polaków, choć będzie to niestety niesprawdzalne. Oczywiście podejrzewam, że co najmniej ze 30 tysięcy da się nabrać na manipulacje i kłamstwa torysów, którzy teraz nagle przypomnieli sobie, że nawet mają jakiegoś posła z polskojęzycznym nazwiskiem i w ogóle miłują Polaków miłością wielką i bezbrzeżną.

Czy Polacy będą pamiętac, że torysi zrobilili wszystko, aby zamknąć dla nich rynek pracy w Wlk. Brytanii? Czy okażą minimum dobrego smaku i poprą partię, dzięki której w ogóle w tym Londynie są?

Oto jest pytanie. Pewnie nie. Polak głosujący na torysów powinien na wszelki wypadek nigdy się do tego nie przyznać. Bo to tak, jakby się spierdzieć w salonie: w Polandii uchodzi, w cywilizacji wstyd.

Ostrzeżenie dla Polaków

28 kwiecień 2008

Pod jakimś tekstem o jukeju - a dokładniej rzecz ujmując: siedemsetnym bzdurnym artykulikiem o wracających z Londynu emigrantach - jakiś człowiek wrzucił komentarz, który rozbawił mnie do łez. Na tyle mocno, że postanowiłem treść zachować dla potomności.

——————————————-
Uwaga ostrzezenie dla Polakow chcacych przyjechac do UK!!

Tu jest strasznie drogo!! Oto przykladowy paragon z hipermarketu:

1) 0,5 kg bananów - 0,59 czyli ok 2,50 zł !!
2) 8 jogurtow - 1,24 ok 5,30 zł
3) parowki 10 szt (480g) - 0,87 ok 3,70 zł, prawie 8 zł za kg!!
4) parowki 10 szt (480g) - 0,87
5) ciastka jezyki - 0,49 - no to juz skandal 2,10 zł
6) paluszki lajkonik 300 g- 0,27 - 1,16 zl
7) kabanos 150g - 1,49 - 6,40 zł
8. kielbasa czosnkowa 150g - 0,65 - 2,80 zł
9) szynka gotowana 150g - 0,33 - 1,41 zł
10) salami 100g - 0,54 -2,32 zł
11) chleb pelnoziarnisty - 0,37 - 1,59 zł
12) sok tropikalny 1l -0,55 - 2,36 zł
13) golabki - 1,37 - 5,89 zł
14) gulasz - 1,67 - 7,18 zł
15) tuńczyk 0,35 - 1,50 zl
16) ser zółty 470 g - 1,99 - 8,55 zł
17) orzeszki ziemne 200g - 0,21 - 0,85 zł

i do tego przecietne zarobki to 500 funtow tygodniowo co daje jakies 2150 zl na tydzień jak tu za to żyć??

——————————————-

(Chłopak trochę naciągnął, średnio to początkujący Polak-emigrant zarabia powiedzmy 300 funtów, czyli około 1300 zł)

Gdy kartofel wypowie wojnę

22 kwiecień 2008

Gdy ten ćwierćinteligent z Żoliborza na złość wszystkim i wszystkiemu postanowi wypowiedzieć wojnę Putinowi (w ramach solidarności z Gruzinami, honorem i ojczyzną na przykład), to jak sądzicie, jaki będzie ciąg dalszy?

Pierwsza myśl: że ten badziewiarz z Gdańska wyśle swój faks, że on wcale żadnej wojny nie wypowiada i niech się Putin bije z samym kartoflem. Po czym wróci do zabawy w piłkę kopaną w majteczkach z rozlewającym się Schetyną w pomocy (bo on jako pomocnik gra, wiecie? Olejnikowej się przyznał).

Druga myśl: że może Putin będzie na tyle uprzejmy i zbombarduje najpierw ścianę wschodnią. Przynajmniej jakiś zysk na przyszłość by z tego wszystkiego był; szczęście w nieszczęściu.

Trzecia myśl: nie ma tego złego, po wszystkim będziemy stawiać kolejne muzea martyrologiczne aż wreszcie na inne budynki miejsca nie wystarczy.

A ja? Gdy kartoflane żołnierzyki będą jechać rozklekotanymi ciężarówkami do tej Gruzji, bronić ojczyzny Stalina; wylegitymuję się swoją kategorią E i będę opowiadał dowcipy na Blackstock Road. Ktoś chce dołączyć? Pośmiejemy się razem. :-)

Polacy są do dupy: odcinek tysięczny

22 kwiecień 2008

No proszę - nie muszę się przemęczać, pisać zdań wielokrotnie złożonych, poprawiać struktury przecinków i innych znaków przestankowych, ani też uzupełniać znikających wskutek źle działającego ALTa znaków diakrytycznych. Nową notkę napisał za mnie Rasfufu a rozreklamował AzraelK.

A zatem oto kolejny przyczynek do dyskusji dlaczego Polacy są do dupy i do niczego się nie nadają:
Polska zniszczyła Ziemie Odzyskane tak jak małpa zegarek

Uprzedzam regularny argument, który w takich sytuacjach pojawia się zawsze jak diabeł z pudełka: no i co z tego, że pisałbym swoje notki w języku niemieckim, co? Ale tak konkretnie proszę: co by mi złego z tego przyszło…?