Można się było spodziewać kolejnego ataku histerycznej paranoi, zatem przygotowałem dla chętnych mała odtrutkę na krzyżowanie się.
Zaczniemy od preludium, które ma tylko odrobinę wspólnego z tematem. Oto cudowna, jedyna w swoim rodzaju Sophia Loren, która jako Isabella de la Fontaine w “Pret-A-Porter” ma zidentyfikować czy trupem jest rzeczywiście jej mąż. Klikamy i oglądamy (4 MB).
Isabella: “Nigdy nie wyglądał lepiej”
Ogólnie rzecz ujmując zanim się umrze, trzeba się nacierpieć. Istnieje jednak – jak uczy nas Orwell – cierpienie równe i równiejsze.

Nasz narodowy święty zostanie świętym między innymi za to, że przymykał oko na rzezie w afrykańskich wojnach – częstokroć inspirowane i wywoływane przez hierarchów katolickich. Tymże sposobem załatwił mniej więcej dwóm milionom duszyczek status cierpiętników, którzy do biblijnego raju dotarli autostradą. Że nikogo o zdanie nie pytał? No przecież nie od tego jest się świętym za życia, żeby zadawać pytania.
Drugim fundamentem niespożytej świętości był totalny zakaz stosowania prezerwatyw. Zgodnie z nauką Watykanu jeżeli mąż ma AIDS a jego żona nie, to nie wolno im w czasie seksu używać prezerwatyw. A że się zarazi? “Wola boska”: odpowiedź-klucz dobra na wszystko. Tym sposobem kolejne 12 milionów duszyczek poszło autostradą do nieba i jest cool!

A że co poniektóre duszyczki nie zdążyły nawet jednego grzechu zarobić? O, nieprawda. Na pewno popełniły jakieś straszne wykroczenia przeciwko Księdze Kapłańskiej. No bo przecież w przeciwnym wypadku bóg by ich nie skarał, nie?


Cytując, moi drodzy, “nigdy nie wyglądał lepiej”:

Żeby nie kończyć tak smutnawo (jakie smutnawo? Radujmy się świętością świętego!) dam wam nadzieję, która zstąpi na ziemię, tę ziemię:

——————————————————–
Karol Wojtyła i kościół katolicki odpowiadają za prawie 15 milionów afrykańskich ofiar wojen parareligijnych oraz zmarłych na AIDS, którym zabrania stosowania zabezpieczeń.
Z tej liczby około dwóch milionów to dzieci.
Te, które są pokazane na powyższych zdjęciach, już nie żyją.
A teraz idź się modlić, radować i przeżywać głębokie uniesienia. W końcu jeden trup to tragedia, ale milion trupów to już tylko polityka.
Tagi: Jan Paweł II, Karol Wojtyła, kościół, papież, Watykan

2 kwiecień 2009 o 9:24 pm
głupota ludzka nie zna granic, a chamstwo twoje jest tego dowodem
nie wymagajmy wszakże zbyt wiele od prostaka pozującego na inteligenta
2 kwiecień 2009 o 10:04 pm
Najlepsze były ciotki-dewotki, które na swoich blogach grzechotały różańcami i zalewając się łzami, bredziły o odejściu “wspaniałego przyjaciela cierpiących”, “wielkiego Polaka” itp. będącego przedstawicielem najbardziej (obok partii NSDAP i komunistycznej w ZSRR) homofobicznej instytucji na świecie, aczkolwiek przesyconej krypto-ciotami w długich, czarnych sukienkach… O ile wiem, sekretarze wielu biskupów mieliby sporo na ten temat do powiedzenia
2 kwiecień 2009 o 10:34 pm
Za pomoc w obaleniu komunizmu zdecydowanie należą mu się brawa. Mnie tylko wkurza fakt paranoicznej pogoni za wyniesieniem go na nacjonalistyczne ołtarze. Problemem KK było to, że dżejpitu nie wymyślił sposobu reformy instytucji i na dokładkę umarł o jakieś 10 lat za późno. Świat przyspieszył a tych dziesięciu lat KK nigdy się nie odrobi. Nawet gdyby chciał, choć rzecz jasna nie chce.
2 kwiecień 2009 o 10:40 pm
Swoją drogą to zastanawiające jak bardzo Cię to obchodzi
3 kwiecień 2009 o 6:13 pm
Brawo Ge! Świetny tekst, oskarżycielski właśnie w taki sposób, w jaki ta parszywa instytucja i ten obrzydliwy polityk na to zasługują. W pełni podpisuję się pod przedstawionym poglądem. Tak, KoSSciół odpowiada za miliony ludzkich śmierci na świecie. Prawdopodobnie ilością swoich ofiar (jeśli doliczyć wojny religijne, ofiary ciemnoty, pogromów etc.) przewyższył faszyzm i komunizm. Na dodatek ma czelność dzisiaj głosić hitlerowskie poglądy (nie tylko na temat LGBT), choćby np. skazując kobiety na KKK i rodzenie dzieci wbrew sobie. Przecież to hitleryzm.
A panu/pani “ws” radzę udać się na swoje strony internetowe, by pośród nazistów w rodzaju świni-wierzejskiego taplać się w gównie obłudy i kłamstwa. Na tym blogu się myśli, to nie miejsce dla ciebie, żałosny człowieku.
I jeszcze jedno – ja oczywiście świętowałem 2 kwietnia, wraz innymi łodzianami, którzy z okazji tej pięknej rocznicy przystroili miasto flagami Naziwatykanu. Bo czyż to nie piękna rocznica? To już 4 lata odkąd umarł ten obrzydliwy, nienawistny, siejący ciemnotę polityk. Alleluja! Szkoda tylko, że umarł tak późno. Z drugiej strony – były (?) hitlerowiec Ratzinger nie jest lepszy… No ale i tak miło było widzieć go w trumnie i upewnić się naocznie, że nie żyje. Teraz czekamy na śmierć kolejnego “łojca świntego”.