I nagle, niespodziewanie, okazało się, że nasz wyjazd do Londynu to już za parę dni. A ja zupełnie nieprzygotowany. Brak dokładnej listy co, gdzie, kiedy (poza biletami na “Phantom of the Opera” i “Havana Rakatan” w Peacock) nie przeszkadzałby mi zupełnie, gdybym jechał sam. Ale jak pokazać Londyn mężowi i to w taki sposób, żeby się w nim zakochał? Że trzeba dać mu szansę powiedzenia “Eeeee tam, słabe te dwa Rubensy” w National Gallery – wiem. Że trzeba mu pokazać gówno artysty w Tate Modern – wiem. W ramach zetknięcia ze sztuką współczesną najbardziej pociąga mnie jednak Cans Festival a właściwie to, co po nim zostało na Leake Street. Poniżej dołączyłem trochę zdjęć (dwa ostatnie, poziome, można powiększyć kliknięciem).
Oczywiście odwiedzimy też kilka pubów, zamierzam nie opuścić ani jednego wieczoru na Soho, zaliczyć rzecz jasna sobotnie Heaven (ja to może nawet bym się zchamił w G-A-Y Astoria, ale to chyba nie byłby dobry pomysł dla męża). Zresztą zobaczymy w QX co warto odwiedzić.
Ale ja nie mam co na siebie włożyć. Demonom niech będą dzięki za Oxford Street.








Tagi: art, Cans Festival, Londyn


15 maj 2008 o 11:10 am
Jeżeli szacowny małżonek nie zwykł za dużo podróżować, to zakocha się na bank. Duże miasta tak mają, że zauraczają (tych, którzy lubią miasta).
Oj, pamiętam swój zachwyt Londynem przy pierwszej wizycie na Wyspach w 2001 r… Łezka się w oku kręci
15 maj 2008 o 11:11 am
BTW: bossssskie graffiti…
16 maj 2008 o 1:42 am
I znów będziesz w Londynie
Długo? Maila podałem.
J.
16 maj 2008 o 9:12 am
A my to się znamy…?
16 maj 2008 o 1:46 pm
“Nieprzygotowany”, koteczku. Ja wiem, że każdy czasem błądki robi, ale popraw.
Pozdrawiam.
16 maj 2008 o 3:14 pm
Racja.
16 maj 2008 o 10:29 pm
Poniekąd tak
16 maj 2008 o 11:59 pm
Znaczy się, przez pośredników? Przez pośredników to ja z całą Warszawą i połową Łodzi spałem.
17 maj 2008 o 1:30 am
LOL. Nie zupełnie. Raczej osobiście – nie zawsze miło
17 maj 2008 o 1:33 am
W każdym razie nie mam pojęcia jak się z Tobą skontaktować. Możesz napisać na maila? Masz go w kometarzu. Dzięki.
17 maj 2008 o 8:16 am
Przecież to żaden problem, mój mejl od czterech lat się nie zmienił: gay_ld@yahoo.com
17 maj 2008 o 11:48 am
Pamiętasz te wąskie drzwi i schody w dół koło Village? Friendly Society. Moje ulubione miejsce na Soho.
17 maj 2008 o 10:09 pm
To mi zawsze wyglądało na ostatni na Soho burdel dla heteroli.