Sterroryzowało mnie Google. Codziennie na tego bloga wchodzi po kilka osób szukających informacji o wymienionych w tytule markach. Złamałem się po prawie miesiącu i postanowiłem dopisać posłowie do mojego tekstu o booooooskich aczkolwiek kompletnie nonsensownych telefonach:
1. Zarówno LG Prada jak i Samsung Armani mają słabe baterie: producenci kłamią jak Ziobro, w rzeczywistości przy standardowym używaniu trzeba je ładować co drugi dzień.
2. Jak rozwaliłeś ekran dotykowy, możesz zapomnieć o naprawie. Jest ona możliwa, ale będzie kosztować więcej, niż zakup nowego aparatu na eBayu czy innym Allegro. Następnym razem kup Nokię za 50 złotych i nią się napier*alaj pod dyskoteką.
3. Ani LG Prady ani Samsung Armaniego nie mają GPS i nie ma możliwości zainstalowania żadnej aplikacji tego typu: odbiornik GPS to nie sam software, ale również moduł elektroniczny – a te aparaty po prostu go nie mają i już. Nie wszystko z dużym ekranem ma głupie zabawki; nawet jeśli to coś samo w sobie jest głupią zabawką.
4. Trzeba być idiotą, żeby kupować Armaniego w Erze, która liczy sobie za niego 2.800 złotych podczas gdy nie zablokowany, półkowy telefon można kupić w sklepach internetowych (w Polandii) za 1.350 zł, na Allegro za 1.100 a w Londynie za równowartość poniżej tysiąca złotych.
O osobach myślących nad podpisaniem cyrografu za 300 zł miesięcznie w zamian za obniżkę ceny aparatu do 400 zł wspaniałomyślnie wypowiadać się dzisiaj nie będę; język mój obelżywy zachowam na inne okazje.
5. USB driver do Samsunga P520 (czyli Armaniego) można znaleźć na stronie producenta, tamże jest również wielojęzyczna instrukcja obsługi.
Howgh.

9 maj 2008 o 8:07 pm
życiowo
12 maj 2008 o 12:25 am
googla można wyprosić stosownym wpisem w meta tagach, ja to zrobiłem jakieś 5 lat temu