Że kibice to naziści
Z lekkim obrzydzeniem i zdziwieniem obejrzałem materiał z BBC na temat polskich neonazistów w futbolu.
Z obrzydzeniem, bo chociaż mam świadomość genetycznego rasizmu Polaków, to jednak widywanie jego objawów pozbawia mnie apetytu na dietetyczne śniadanie.
Ze zdziwieniem, ponieważ głównym elementem zarówno tego filmu jak i dyskusji w studio BBC po jego prezentacji jest zaskoczenie uczestników.
Nie wiem, jak bardzo ślepym trzeba być, żeby nie wiedzieć, co wyprawia się w kraju nad Wisłą. Jak bardzo ślepym trzeba było być, żeby temu dzikiemu krajowi pozwolić organizować Euro 2012.
Po obejrzeniu tego filmu w zasadzie nie mam żadnych zarzutów: miał przedstawić sytuację prawdziwą i ona, choć wycinkowa, JEST prawdziwa; bez względu na to, jak wielkie kubły pomyj wylaliby na BBC obrońcy Chrystusa Narodów. Muszę też przyznać, że może szokować, że odsetek neonazistów wśród polskich kibiców wynosi 20% (na szczęście lub nieszczęście ludzie z cywilizacji nie wiedzą, że procentaż ten dotyczy ogółu tego narodu a nie tylko mitycznych kiboli). To jest faktycznie koszmarnie duża liczba dla cywilizowanych krajów.
Ale umówmy się, co w tym zaskakującego dla żyjących w Polandii? Codziennie odruchowo omijamy wielkie połacie miast, w których żyjemy, żeby ocalić swój portfel, zdrowie i życie. A potem jakieś ćwoki wmawiają nam, że mamy coś wspólnego z tym bydłem ze slumsów. Bo to Polacy są…
Nawiasem mówiąc zabawny jest sposób w jaki dotarłem do tego filmu. Otóż szukałem informacji o sztuce teatralnej “Pakamera czyli Polacy” Leopolda Tyrmanda. Opublikowano ten tekst tylko raz - w Dialogu z 1961 r. - i potem niestety przepadł. Po odkryciu, że żadne pieniądze nie pozwolą mi zdobyć tego tekstu, który po prostu wsiąkł a starych numerów pisma nikt przecież nie dodrukuje - kliknąłem na któryś przypadkowy link w celach rozrywkowo-wypoczynkowych. I tak trafiłem na notkę na jakimś blogu z filmikiem, który widać powyżej.
Niezbadane są wyroki Googli.
6 maj 2008 @ 4:48 pm
Radzę zaglądać na Allegro pod hasło Czasopisma - jest tam sporo starych numerów “Dialogu” - może się trafi i ten.
Można też wybrać się do Biblioteki (np. im. Piłsudskiego w Łodzi) i skserować.
7 maj 2008 @ 11:25 przed południem
Idea Piłsudskiego jest chyba jedyną sensowną, bo w antykwariatach wybuchają śmiechem na samo podanie roku 1961.
Mam wrażenie, że nie jestem pierwszy ani jedyny, który ostatnio szuka tej pozycji.