Cheap London

By gejowski

Lubię czasem stracić godzinkę na przeglądaniu przeróżnych ogłoszeń na Gumtree, które uważam za najlepszy chyba barometr sytuacji w Londynie. Nagły wzrost liczby ogłoszeń o flat-share lepiej niż cokolwiek innego udowadnia, że rzeczywiście część emigrantów wraca (nie chodzi tu tylko o Polaków rzecz jasna). Dział handlu nieruchomościami przy dłuższym obserwowaniu także jest doskonałym miernikiem sytuacji – apartamenty z widokiem na Tamizę w cenie poniżej 300 tys. funtów oznaczają, że w ciągu roku ich wartość spadła o ok. 15%. Jak na luksusowe miejsce do życia – dużo.

Mnie jednak zainteresowało coś innego. Założyłem, że spieniężę swoje aktywa i wymienię je na funty. Co mógłbym zrobić za te pieniądze w Londynie? Okazało się, że mnóstwo.

Mogę kupić sklepik z super-zdrową żywnością itp. Taki “organic”, nie zwykły “natural” i to za nędzne 190 tysięcy złotych.
Dokładając co nieco mogę przejąć kawiarenkę na 30 osób (mieszkanie dla właściciela – w cenie, nad knajpką). Szczerze mówiąc bardzo kuszący pomysł.
Nieco gorszym byłby kebab-house, bo strasznie by człowiek prześmierdł tym specyficznym zapaszkiem. Ale może by tak postawić na nieco mniej śmierdzące schabowe?
Żeby ułatwić sobie życie, można też kupić bungalow, który można przekszałcić niskim kosztem na hotelik. 300 funtów tygodniowo jak znalazł, prawie za nic.

Podsumowując: idea powrotu do Polski z funtami jest zdecydowanie gorszą perspektywą niż zainwestowanie tych samych funtów na miejscu. Ludzie narzekają, że mają dość cieżkiej pracy, że chcą założyć rodzinę, że tu już sie nie opłaca… Nonsens. Nie może być nic lepszego od spokojnego życia w rozwiniętej demokracji, bez obawy o jutrzejszy pomysł kolejnych wybrańców głupiego narodu. W Warszawie za 80 tys. funtów kawiarni umożliwiającej spokojne życie (z mieszkaniem gratis) nie założysz.

Do tego potrzebne jest jednak inne spojrzenie: nie gastarbaitera z dzikiego wschodu, lecz świadomego swojej przyszłości obywatela UE. Problem w tym, że nikt nigdy Polaków – nawet tych najmłodszych – do takiego życia nie przygotowywał. Dla nich życie w Polandii jest jedynym, o czym marzą i jedynym, co potrafią. A szkoda.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 2 do “Cheap London”

  1. person mówi:

    “Problem w tym, że nikt nigdy Polaków – nawet tych najmłodszych – do takiego życia nie przygotowywał. Dla nich życie w Polandii jest jedynym, o czym marzą i jedynym, co potrafią.”

    Tyle, że problem leży gdzie indziej.
    Ty masz co spieniężyć.
    Młodzi Polacy – nie (no, może tylko swoje ciała).

    I czas na clou programu – kiedy Ty wyprowadzisz się ze znienawidzonej Polandii ?

  2. gejowski mówi:

    Nie chodzi mi o nadwiślan odlatujących do Lądą tylko odwrotnie: tych, którzy te parędziesiąt tysięcy funtów zaoszczędzili i teraz kompletnie bez sensu zamierzają nad tę Wisłę wracać. To o ich błędnych decyzjach jest ta notka.

Napisz odpowiedź