Kilka zimowych dni

By gejowski

Telefon i ploteczki. Mówi, że tak brudnej pościeli jak u tego żeglarza nie widział w życiu, że nie przypuszczał, że taka w ogóle może być i że najgorsza kurwa zawahałaby się chwilę przed wkroczeniem w takie bety. “A poza tym było wspaniale, cudownie, dziko!” dodał i w gruncie rzeczy ja mu wierzę. To nie poza ani smaczek, to przeżycie. :-)

Znowu telefon, znowu ploteczki. Znajomy lekarz stwierdził, że uważa swe studia medyczne za życiową pomyłkę. O swym pobycie w Brzezinach mówi ze znudzeniem: barak z klepiskiem nazywa się tam szpitalem, ludzi nie leczy się, bo nie ma czym, cuchnie nędzą i upodleniem ale statystyki grają. Stwierdził, że woli już iść do więzienia niż wracać tam kończyć staż.

To w ogóle był pechowy dzień. Czeka się pół godziny na mrozie na tramwaj, wszystkie niepotrzebne numery pojawiają się po dwa razy, gdy człowiek rezygnuje, nadchodzi numer właściwy, do którego oczywiście nie zdąży się wskoczyć.
Tramwaj jest ciągle symbolem i retortą egzystencji. Jego naturą jest brud i zapuszczenie. Jego przeznaczeniem wyzwalanie z ludzi instynktu wzajemnej nienawiści. Najmiłościwszy przeistacza się w tramwaju w czystą biologię i zło. Niezwykle wyszukana nietolerancja bliźniego oraz niewyczerpany leksykon wyzwisk stanowią jego kulturę… W antycywilizacji nawet najmierniejsze ułatwienie czy udogodnienie może być dyskontowane pośród fanfar, staje się osiągnięciem na miarę historii. Błe.

W ramach porządków przeglądałem stare numery magazynów ilustrowanych sprzed wojny. Ze zdjęć uderza dawno zapomniana czystość miast. Ciekawe, jak brud fizyczny stał się w oczach mojego pokolenia symbolem tego kraju. Czyste ulice, czyste skwery, czyste kina, kawiarnie, parki zanieczyściły się jakby w oczach, z dnia na dzień. Jak to się dzieje, dlaczego place i teatry – wczoraj jeszcze schludne – dziś już są niechlujne, odrapane, zaplute? Skoro w to miasto ładuje się tyle pracy i pieniędzy, dlaczego wciąż tapla się w mazi zimowego błota, z rezygnacją i bez protestu?

Czytam to co piszę i mierzi mnie, jak dalece życie moje opanowane zostało przez politykę, epokę, ideologię. Gigantyczne zwycięstwo katofaszystów tak przesyciło cały świat, że nawet ja uległem ich gwałtowi: najlepszym dowodem ten blog, czyli obsesja polemiki. Mnie tutaj prawie nie ma, jest moje ujadanie przeciw. I to jakieś zaniżone.

W sobotę film.

Odpowiedzi: 3 do “Kilka zimowych dni”

  1. cybermat mówi:

    Dobrze,że ujadasz,nie czuję się odosobniony:)Pozdrawiam

  2. person mówi:

    Wystarczy wyjechać z Łodzi, aby zobaczyć że miasto może być ładne i może być przyjemnym miejscem do życia.

    Niekoniecznie trzeba wyjechać za granicę, bo wystarczy do innego polskiego miasta.
    Wcale nie chodzi mi tylko o Warszawę – ale również o Poznań, Kraków, czy Bielsko-Biała (wymienione na szybko).

    Nagle okaże się, że komunikacja miejska może funkcjonować sprawnie działa sprawnie, ulice mogą być czyste, regularnie sprzątane, a centrum miasta może nie sypać się na głowy mieszkańcom (z tego, czy innego powodu).

    Z czystym sercem polecam turystykę krajoznawczą.

  3. Carmelita mówi:

    Dawno nie spotkałam się z tak trafnym posumowaniem “podróży” komunikacją miejską. Odnośnie brudnej Łodzi zgadzam się całkowicie. To jest przykre dołujące oglądać te wszystkie zapszczone kamienice, fabryki, ruiny, zasikane bramy. I to nie na poboczach, “wizytówka” Piotrkowska straszy szmateksami, sklepami za 2,50 i paskudnymi reklamami. mogę tak długo wymieniać, i to jest straszne.

Dodaj komentarz