W zasadzie mój kontakt z muzyką lat 70. kończy się na regularnym wspominaniu przez Teresę jej występu telewizyjnego z zespołem 2+1, zatem proszę ode mnie nie oczekiwać, że będę pamiętał cokolwiek z tego, co niejaka Urszula Dudziak grała i śpiewała.
I słuchając muzyczki w tle setek clipów z YouTube’a chyba nie żałuję.
Rozbawiła mnie wersja poniżej. Nawet nie ze względu na zabawnego tatusia, którego szczerze powiedziawszy o heteroseksualizm trudno podejrzewać, ale sam fakt, że ten tatuś spędza czas z dzieciakiem. Pokażcie mi polskie dziecko, którego kontakt z tatusiem nie kończy się na przyczepieniu go do wózka w hipermarkecie…
7 marzec 2008 o 4:41 pm
A Ty jesteś z patologicznej rodziny czy co?
Oczywiście, że w Polsce są też tacy ojcowie.
Sama takich znam
7 marzec 2008 o 6:53 pm
Urszula Dudziak, brr! Wspominam jej produkcje gorzej niż stan wojenny! Bleh! Ale kasę doić z Ameryki potrafiła ;-P
8 marzec 2008 o 11:52 am
ale zgryzota przez Ciebie przemawia
18 marzec 2008 o 1:04 pm
Za moich czasów, zapewniam, hipermarketów nie było