Bank BPH – viral w Web 2.0

By gejowski

Aferka związana z przeróbką starej reklamy bepehu nieco mnie zaskoczyła. Tego typu zabawne filmiki są głównym składnikiem wszystkich śmieciowych sajtów szumnie zwanych Webem 2.0. Nie dziwię się nawet, że BPH się zdenerwował, bo nie po to płaci grubą kasę za te wszystkie januszewajsy wyłażące z lodówki, żeby im tu robić taki numer.

Opis reklamy zamieściła m.in. manageria czy jakoś tak, chodziło ogólnie rzecz biorąc o to, że facet mówi do aktorki udającej doradczynię BPH-u, że nie ma w BPH konta i mało zarabia. W oryginale aktorka mówi “W takim razie… zapraszamy do kasy”. W przeróbce mówi “W takim razie… wypie***lać.”
Dalsza część jest nie zmieniona i żona paskudnego dosyć petenta biegnie do kasy.

Pojawiły się natychmiast mega-zamki na piasku, że to viral, wycofany ale przypadkiem wypłynął lub oficjalnie wycofany ale publikowany za cichą zgodą BPHu. Bla bla bla.

Wyjątkowo niedobrze odebrałem za to szeroką akcję BPH zmuszającą wszystkich na prawo i lewo do usuwania tegoż filmiku z youtube’ów, joemonsterów itd. Nie spodziewałem się, że ograniczenie swobody wypowiedzi w Internecie zaszło już tak daleko. Kasa nie zawsze jednak wygrywa. Filmik jest nadal dostępny u Turków i oczywiście niezastąpionych Chińczyków.

Jak zniknie stamtąd, pewnie pojawi się znowu gdzieś indziej. Choćby na X-Tube, korzystającego ze starej i dobrze sprawdzonej Pierwszej Poprawki, której efektem jest choćby bezproblemowe funkcjonowanie Redłocza. Bezmyślność BPH jednak zaskakuje. Naprawdę chce widzieć swoje logo w otoczeniu orgazmów? Trzeba już było zagryźć zęby i przeczekać.

W końcu Web 2.0 to śmietnik, za chwilę nikt nie będzie pamiętał o całej tej aferce, wartej mniej więcej tyle, co kolejny speech Tuska czy jego błaźnicy Julii P.

————————-
błaźnica: damska forma rzeczownika “błazen”, którym to określeniem Julia P. została opisana przez jak zwykle celnego Władysława Frasyniuka.

Tagi: , , , ,

Napisz odpowiedź