Nine

9 Luty 2010 - autor: gejowski

To jest baaardzo zaległa notka, ale ja po prostu bardzo nie lubię tracić czasu na pisanie o złych filmach złych reżyserów.
Rob Marshall jest reżyserem złym (co jeszcze ujdzie, wielu jest) a na dokładkę nudnym (a to jest już niewybaczalne). Nigdy nie dołączyłem do chóru piewców “Chicago” i nadal nie zamierzam – jedyną rzecza wyróżniającą filmy Marshalla od reszty chłamu są filtry na kamerze, podbijające pastelowe nasycenie kolorów, co ma udawać styl lat 30. lub 60. Może nawet by mi się to spodobało, gdyby nie fakt, że już widziałem znacznie lepsze wykorzystanie tego efektu wizualnego. W serialu “Mad Men” kablówki AMC.

“Nine” jest opowieścią o reżyserze, który stracił swoją pomysłowość i umie już tylko robić dobre wrażenie. No jak Marshall po prostu. Jeżeli ktoś koniecznie chce się pomęczyć, proszę bardzo. Dla mnie jednak jest to film o Teresie dla Raczka. O Teresie, bo ona przechodzi kryzys wieku średniego równie źle i z równym brakiem klasy jak filmowy Guido Contini. Dla Raczka, bo tylko on umie docenić ułudę tych nieszczęsnych pasteli. I nie zrzygać się od miałkiej historii w tle. W końcu “Avatar” mu się podobał. ;-)

Jedyną aktorką, która ratuje to filmidło przed kompletnym zapomnieniem, jest Marion Cotillard. To jest ten typ baby, która w chwili pojawienia się na ekranie natychmiast przykuwa uwagę i co lepsze – utrzymuje ją. Nic poza nią już sie wtedy nie liczy. A i jej piosenka jest najlepsza w całym filmie. Tyle tylko, że Cotillard wystąpiła w wielu lepszych filmach i naprawdę nie trzeba męczyć się na badziewiu od Marshalla, żeby ją obejrzeć.

Największe rozczarowania: płaska Sophia Loren i zupełnie nijaka Judi Dench. To dopiero trzeba się narobić, żeby spieprzyć taką aktorkę jak ona!

Moim zdaniem: szkoda czasu.

Nine - Marion Cotillard

Bob Marshall “Nine”, Weinstein Company 2009

Oddaj hasła Sowietom

8 Luty 2010 - autor: gejowski

Nie jest wielką tajemnicą, że prawie wszyscy użytkownicy Internetu używają jednego lub góra dwóch haseł do wszystkiego co się w nim znajduje. To samo hasło ląduje w portalach społecznościowych, forach dyskusyjnych z linkami do kradzenia filmów, na xTube, na YouTube, na darmowych skrzynkach pocztowych.

Grono.net odwaliło niedawno numer, pozwalając na wykradzenie haseł swoich userów. A nie jest to jedyny przypadek. Grono miało pecha, że nie miało kasy na zatarcie śladów; za słabą kancelarię, żeby nastraszyło ludzi publikujących informacje o tym w necie itd.

Aby zdobyć hasła użytkowników trzeba w zasadzie popełnić przestępstwo. Ale nie jest to konieczne. Kilkanaście milionów ludzi samo dało swoje hasła w ręce firmy z Rosji. Kraju, w którym nie istnieje coś takiego jak prawo do prywatności, przepisy są traktowane pi razy oko a czlowiek jest czymś w rodzaju elementu stada bydła. Masz konto na Naszej Klasie? Masz Gadu Gadu? No to Rosjanie mają lub za chwilę będą mieć twoje hasła. I zapewnią, że wszystkie leżą w Polsce rzecz jasna. Gruzinów też o różnych rzeczach zapewniano. :-)

Ale kogo to w gruncie rzeczy obchodzi, skoro od paru lat Polacy z radością finansują Kreml, jego armię i granaty, oszczędzając trzy grosze na litrze benzyny kupowanej na Łukoilu?

Cheers!

Przyzwyczajajcie się

6 Luty 2010 - autor: gejowski

Wolne Miasto Łódź

18 Styczeń 2010 - autor: gejowski

Łódź
fot. Adrian Szenfeld, Klub Miłośników Starych Tramwajów

Jestem szczęśliwy.
Dawno już nie odczuwałem tak wysokiego poziomu prospołecznych uczuć wśród Łodzian. Wiedzieli, że są takie chwile, kiedy trzeba powrócić do historycznej jedności miasta, które musi korzystać z okazji, by bronić się przed paranoją, nieudacznictwem i praktycznym sabotażem. Zjednoczyli się, przyjeżdżali z Katowic, Warszawy, nawet Wiednia – za własne, ciężko zarobione pieniądze – byle by tylko zagłosować w referendum; nie dopuścić do jego nieważności, wesprzeć demokrację.

Sanacyjna II Rzeczpospolita regularnie odmawiała Łodzianom prawa do wolności i demokracji, praktycznie przez cały okres piłsudczykowski wybory łódzkie były pod przeróżnymi pretekstami unieważniane a dyktator z Milanówka przysyłał kolejnych spadochroniarzy-komisarzy. To dlatego nie boję się o te osiem miesięcy komisarza w Łodzi – poradzimy sobie, nawet jeśli nie będzie nim Łodzianin.

107 łódekTotalna klęska Jerzego Kropiwnickiego praktyczie kończy karierę tego katopolitruka. Koniec ZChNowskiego importu z Częstochowy ma jeszcze jeden wymiar. Przekreślił on bowiem resztki, jakie pozostały mu z solidarnościowej karty, którą z pełną hipokryzją się szczycił. Człowiek, który “walkczył o wolność i demokrację” w latach 80. teraz próbował za pomocą spotów reklamowych sabotować najważniejszy element systemu demokratycznego: wybory, do których zalicza się również referendum. To już nie jest skrzywiony solidarnościowiec, to praktyczny i faktyczny faszysta w najgorszym tego słowa znaczeniu: realny i niebezpieczny wróg idei, że to LUD jest suwerenem.

127.874 – czyli 95,6% – głosów za jego odwołaniem to już nie jest przegrana, to kopniak w twarz z ciężkiego glana. Razem z nim na dno idzie cała reszta tego towarzystwa: Halina Rosiak, Maria Maciaszczyk, Mirosław Wieczorek. To oni w rzeczywistości rujnowali to miasto. Niepełnosprawny mózg Kropiwnickiego, zniszczony ciężką chemioterapią, nie dawał sobie rady z rządzeniem. Kropiwnicki nie podejmował żadnych realnych decyzji. Szpanował, robił show, fruwał i chadzał z czapkach pod transparentem trzech króli za paręnaście tysięcy pensji plus 40 tysięcy na turystyczne przeloty. I jak każdy dyktator otaczał się miernotami, na których tle wydawało mu się, że błyszczy. Wyjątkiem był tylko Włodzimierz Tomaszewski, który próbował cały ten bajzel jakoś ratować i kontrolować.

Niech politycznemu trupowi Kropiwnickiego ziemia lekką będzie.
Od środy czy czwartku będziemy żyli w Wolnym Mieście Łodzi.

Meciu, dziękuję za pomysł tytułu, zawsze można na ciebie liczyć!